Życie Gilderoya L.

Rozmowy o oryginalnym cyklu powieściowym o Harrym Potterze.

Moderator: Arthur Weasley

Awatar użytkownika
Tallis
Początkujący
Posty: 228
Rejestracja: 25.08.07, 14:41

Życie Gilderoya L.

Postautor: Tallis » 26.12.08, 00:33

Hej :)
Patrzyłam dzisiaj na powtórkę Komnaty w tv i kiedy zobliviatowano naszego ufryzowanego ulubieńca :) to sobie pomyslałam, jakim cudem on się niczego nie nauczył? Jaka jest jego historia? Jeśli chodził do Hogwartu i nic z niego nie wyniósł to jakim cudem Dumbledore go zatrudnił? A jeśli chodził to jak w ogóle go skończył nic nie umiejąc? Czyżby wszystkowiedzący Dyro nie znał tego nicponia? A jeśli nie chodził do Hogwartu to gdzie się szkolił? Czyżby wyszkolił się sam, jedynie w zaklęciach dotyczących zmian pamięci? Gdzie mógł się szkolić i
u kogo? Czemu Dyrektor nie wiedział, że Gilderoy jest oszustem? Czy przed przyjęciem go do pracy nie zbadał jego życiorysu? To pytania, na które zapewne odpowiedzieć może tylko jakis fanfik, albo może sama Rowling? Czy mówiła/pisała gdzieś o historii i pochodzeniu Gilderoya? Wyglądał mi na czarodzieja czystej krwi z jednej z tych starych rodzin, a mimo to nic nie umie? Dziwne? Harłakiem też nie jest, więc to strasznie dziwne, że wszyscy łącznie z psorami Hogwartu kupili tę jego ściemę :) No, po chwili już nie, ale w takim razie czemu go nie wywalono z roboty, kiedy nauczyciele zaczęli sobie zdawać sprawę kim jest?
poz
tal

"Jedyna pewna ścieżka do świata wiedzie przez zadrukowane stronice". Joseph Campbell

Awatar użytkownika
owczarnia
Dama Negocjowalnego Afektu
Posty: 2389
Rejestracja: 24.08.07, 14:39
Lokalizacja: Gdynia
Kontaktowanie:

Re: Życie Gilderoya L.

Postautor: owczarnia » 26.12.08, 12:11

Zdaje się, że odpowiedzi na większości frapujących Cię pytań udzielił któryś z Weasleyów (Ron?) w książce: bo nikt inny nie odpowiedział na ogłoszenie Dumbledore'a, a ktoś przecież uczyć OPCM musiał. Stąd z nim wytrzymywali. I myślę, że Dumbedore doskonale wiedział, albo co najmniej domyślał się, że cała fama Lockharta opiera się na jakimś gigantycznym szwindlu. Podobnie zresztą pozostali nauczyciele, jak sądzę. Ale co było robić.
All work and no play makes Jack a dull boy.

Awatar użytkownika
Modrzew
Murator
Posty: 1649
Rejestracja: 24.08.07, 16:21

Re: Życie Gilderoya L.

Postautor: Modrzew » 27.12.08, 18:54

Nie Ron tylko Hagrid powiedział, że Gilderoy L. był jedynym kandydatem na to stanowisko. A jak wiemy z "Zakonu Feniksa" Dumbledore MUSIAŁ kogoś zatrudnić, bo inaczej to Ministerstwo narzuciłoby nauczyciela. Choć nie wiem, doprawdy, kto gorszy... Nieudacznik rzucający Obliviate na prawo i lewo, czy Ropucha z manią narzucania "porządku" (według jej wyobrażeń, oczywiście!)...
Żyje się tylko raz, ale jeśli żyje się właściwie, to raz wystarczy.
________________________________________

Diabeł nie śpi! Z byle kim...
Lec

Awatar użytkownika
owczarnia
Dama Negocjowalnego Afektu
Posty: 2389
Rejestracja: 24.08.07, 14:39
Lokalizacja: Gdynia
Kontaktowanie:

Re: Życie Gilderoya L.

Postautor: owczarnia » 28.12.08, 12:30

Gorsza ropucha, stuprocentowo. Lockhart był w gruncie rzeczy nieszkodliwy, podczas kiedy Umbridge...
All work and no play makes Jack a dull boy.

Awatar użytkownika
Modrzew
Murator
Posty: 1649
Rejestracja: 24.08.07, 16:21

Re: Życie Gilderoya L.

Postautor: Modrzew » 28.12.08, 19:36

Nie wiem, czy taki nieszkodliwy. Przecież chciał wymazać pamięć Harry'emu i Ronowi. A jakby mu się udało? Swoją drogą, nie rozumiem, po co chłopaki zabrali go ze sobą na wyprawę do Komnaty Tajemnic? Przecież już wiedzieli, że on niczego nie potrafi!
Żyje się tylko raz, ale jeśli żyje się właściwie, to raz wystarczy.
________________________________________

Diabeł nie śpi! Z byle kim...
Lec

Awatar użytkownika
owczarnia
Dama Negocjowalnego Afektu
Posty: 2389
Rejestracja: 24.08.07, 14:39
Lokalizacja: Gdynia
Kontaktowanie:

Re: Życie Gilderoya L.

Postautor: owczarnia » 28.12.08, 20:50

Nie, no oczywiście, w desperacji był groźny, jak każdy oszust. Ale na dłuższą metę Umbridge jednak bez porównania wygrywa. Też mię to dziwiło, swoją drogą, że go tak namawiali, ale na swoje usprawiedliwienie mieli bardzo młody wiek, a w tym wieku jednak przekonanie, że jak nauczyciel to musi coś umieć, jest silniejsze niż logika.
All work and no play makes Jack a dull boy.

Fonon
Zaawansowany
Posty: 292
Rejestracja: 24.08.07, 22:56

Re: Życie Gilderoya L.

Postautor: Fonon » 28.12.08, 23:10

Modrzew @ 28.12.08, 19:36 pisze: Swoją drogą, nie rozumiem, po co chłopaki zabrali go ze sobą na wyprawę do Komnaty Tajemnic? Przecież już wiedzieli, że on niczego nie potrafi!


- Czy to znaczy, ze pan po prostu daje noge ? - zapytal z niedowierzaniem Harry- po tym wszystkim, co pan opisywal w swoich ksiazkach ?
(Harry Potter i Komnata tajemnic, strona 311)
Mlodziez jak widac, a pewnie i czesc nauczycieli, wierzyla w to, co Lockhart opisal w ksiazkach. Chlopacy chcieli go zabrac, bo mysleli, ze w walce z potworem jednak sie przyda. W sumie i tak go wzieli - w charakterze tarczy.

Edycja:

Porownania Lockhart - Umbridge nie wiem czy maja sens - na poczatku drugiego tomu stosunki Dumbledore - Ministerstwo byly na pewno lepsze niz na poczatku piatego. Ministerstwo raczej przyjeloby do szkoly kogos sensowniejszego.
Co do nauczycieli OPCM, zastanawiajace jest czym sie kierowal Dumbledore przyjmujac do pracy Lupina i Moody'ego. Wiedzial przeciez, ze ta posada oblozona jest klatwa. Mozna podejrzewac, ze wczesniejsi nauczyciele odchodzili z niej w niezbyt sprzyjajacych okolicznosciach. Dlaczego ich narazal na conajmniej mocno nieszczesliwy wypadek ?
No co do Moody'ego to jest jeszcze pytanie, kiedy zorientowal sie, ze ma do czynienia z eliksirem wielosokowym. Moze faktycznie rozpoznal falszerstwo od razu..

Awatar użytkownika
owczarnia
Dama Negocjowalnego Afektu
Posty: 2389
Rejestracja: 24.08.07, 14:39
Lokalizacja: Gdynia
Kontaktowanie:

Re: Życie Gilderoya L.

Postautor: owczarnia » 29.12.08, 12:17

A co do Lupina, to może miał nadzieję, że jak wilkołak, to go klątwa nie weźmie?... No i w sumie nie wzięła, odszedł bo odszedł, ale bez większych uszczerbków na zdrowiu, w dodatku niezmiernie przysłużywszy się młodzieży w szkole, Harry'emu w szczególności, i fabule w ogóle. A, no i jeszcze istniało prawdopodobieństwo, że to była dla Lupina jedyna szansa. W sensie, że skoro nikt inny nie chciał, to może i sam Lupin machnął ręką na klątwę, skoro miał okazję wrócić do Hogwartu i uczyć?
All work and no play makes Jack a dull boy.

Fonon
Zaawansowany
Posty: 292
Rejestracja: 24.08.07, 22:56

Re: Życie Gilderoya L.

Postautor: Fonon » 29.12.08, 12:42

owczarnia @ 29.12.08, 12:17 pisze:W sensie, że skoro nikt inny nie chciał, to może i sam Lupin machnął ręką na klątwę, skoro miał okazję wrócić do Hogwartu i uczyć?


Fakt, to jest bardzo mozliwe.

Awatar użytkownika
Arthur Weasley
Weteran
Posty: 3071
Rejestracja: 24.08.07, 10:30

Re: Życie Gilderoya L.

Postautor: Arthur Weasley » 29.12.08, 12:49

Fonon @ Wczoraj, 23:10 pisze:zastanawiajace jest czym sie kierowal Dumbledore przyjmujac do pracy Lupina i Moody'ego. Wiedzial przeciez, ze ta posada oblozona jest klatwa.
Możliwość I: nie wiedział. Nie wiemy dokładnie, w jakich okolicznościach odchodzili poprzednicy. Być może każde zdarzenie z osobna dawało się racjonalnie wytłumaczyć, a że była taka seria niefortunnych zdarzeń - no cóż, zbieg okoliczności, wola Boża i szksypcze...
Warto zauważyć, że Dumbel stanowi przedziwne połączenie głębokiej przenikliwości i rozczulającej niefrasobliwości. W ogóle czarodzieje zdają się mieć niejaką skłonność do fatalizmu, jak Arabowie: auto nie jedzie? Widocznie Allach nie chce, żeby jechało. Jak Allach zechce, żeby jechało, to pojedzie.
Możliwość II: wiedział i próbował zaradzić, ale kolejne próby dawały wynik negatywny. A o wyniku można było przekonać się tylko metodą rozpoznania walką. Że czasem były ofiary? Straty muszą być, jak nie w sprzęcie, to w ludziach...
Znam tylko jeden naród na tyle głupi, że pozwolil sobie wmówić, iż jego historia to jedna wielka klęska, nieudacznictwo i wstyd.
(Rafał A. Ziemkiewicz, Cudzego nie znacie)

Fonon
Zaawansowany
Posty: 292
Rejestracja: 24.08.07, 22:56

Re: Życie Gilderoya L.

Postautor: Fonon » 29.12.08, 13:39

Arthur Weasley @ 29.12.08, 12:49 pisze:Możliwość I: nie wiedział. Nie wiemy dokładnie, w jakich okolicznościach odchodzili poprzednicy.


Mozliwe, ze nie wiedzial, nie wiemy jak odchodzili poprzednicy. W rozmowie jednak z Harrym po ukazaniu wspomnienia z rozmowy o prace z Voldemortem pada zdanie 'po tej rozmowie zaden z nauczycieli uczacych OPCM nie utrzymal sie na tej posadzie dluzej niz rok'. Skojarzyl wiec prawdopodobnie kwestie tych odejsc z Voldemortem.
Czyli raczej mozliwosc II. W sumie prawda jest taka, ze czarodzieje maja do kwestii ochrony czyjegos zycia lub zdrowia podejscie sporo luzniejsze niz mugole.

Awatar użytkownika
Tallis
Początkujący
Posty: 228
Rejestracja: 25.08.07, 14:41

Re: Życie Gilderoya L.

Postautor: Tallis » 29.12.08, 20:48

A tak swoją drogą to czy z tą klątwą to było wiadome, że jest czy to tylko taka plotka/legenda szkolna była?

"Jedyna pewna ścieżka do świata wiedzie przez zadrukowane stronice". Joseph Campbell

Awatar użytkownika
owczarnia
Dama Negocjowalnego Afektu
Posty: 2389
Rejestracja: 24.08.07, 14:39
Lokalizacja: Gdynia
Kontaktowanie:

Re: Życie Gilderoya L.

Postautor: owczarnia » 29.12.08, 22:07

No przecież Fonon mówi wyraźnie, że Dumbledore opowiadając (po projekcji w myślodsiewni) Harry'emu o swojej rozmowie (w sprawie pracy, kiedy Riddle przyszedł do niego i chciał uczyć OPCM w Hogwarcie) z Voldemortem dokładnie właśnie kwestię naświetlił. Vold się wściekł, że nie dostał tej pracy i od tamtej pory nie udało się zatrzymać żadnego z nauczycieli tego przedmiotu dłużej niż rok.

Edit:
Harry'ego wciąż trawiła ciekawość i nie ruszył się z miejsca nawet wtedy, gdy dyrektor podszedł do drzwi, otworzył je i spojrzał na niego wyczekująco.
- Panie profesorze, czy on znowu starał się o posadę nauczyciela obrony przed czarną magią? Nie powiedział...
- Och, z całą pewnością chciał być nauczycielem obrony przed czarną magią - odrzekł Dumbledore. - Wykazały to późniejsze wypadki. Bo widzisz, od czasu, gdy odmówiłem tej posady Lordowi Voldemortowi, jeszcze żadnego nauczyciela obrony przed czarną magią nie udało nam się utrzymać dłużej niż rok.
All work and no play makes Jack a dull boy.


Wróć do „Strefa HP - dyskusje”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości