Dowództwo Zakonu po śmierci Dumbledore'a, poszlaki, domysły

Rozmowy o oryginalnym cyklu powieściowym o Harrym Potterze.

Moderator: Arthur Weasley

Awatar użytkownika
Arthur Weasley
Weteran
Posty: 3071
Rejestracja: 24.08.07, 10:30

Re: Dowództwo Zakonu po śmierci Dumbledore'a, poszlaki, domysły

Postautor: Arthur Weasley » 03.03.08, 21:27

Nie wiem, co miała albo nie miała, ale nie wyobrażam sobie jej traktującej tak Dumbla albo Lupina traktującego tak ją. Na wysoką pozycję Harry'ego w hierarchii nic tu nie wskazuje.
Znam tylko jeden naród na tyle głupi, że pozwolil sobie wmówić, iż jego historia to jedna wielka klęska, nieudacznictwo i wstyd.
(Rafał A. Ziemkiewicz, Cudzego nie znacie)

Awatar użytkownika
owczarnia
Dama Negocjowalnego Afektu
Posty: 2389
Rejestracja: 24.08.07, 14:39
Lokalizacja: Gdynia
Kontaktowanie:

Re: Dowództwo Zakonu po śmierci Dumbledore'a, poszlaki, domysły

Postautor: owczarnia » 03.03.08, 21:37

No to zapytam inaczej: czy "szeregowego" członka zakonu nazywa się "Wybrańcem"? Spełnia wszelkie jego prośby i polecenia? Broni się go niczym niepodległości? Wokół niego skupia wszystkie wysiłki?...
All work and no play makes Jack a dull boy.

Awatar użytkownika
Arthur Weasley
Weteran
Posty: 3071
Rejestracja: 24.08.07, 10:30

Poszukiwacze zaginionych horkruksów

Postautor: Arthur Weasley » 27.08.08, 08:24

Fonon @ 03 Mar 2008, 09:39 pisze:
W mniejszym, bo to Snape był czymś w rodzaju "osobistego bodyguarda" Harry'ego Pottera.
Gdzie byl ten bodyguard, gdy Harry topil sie w jeziorze ? Gdy Harry zostal uwieziony u malfoyow ? Gdy dementorzy przygwozdzili Harrego w Hogsmeade?
Możliwości są nader urozmaicone, a dają się zamknąć w zdaniu "był gdzie indziej, robił co innego". Nie można być jednocześnie podwójnym agentem i czyimś osobistym ochroniarzem.

Ponieważ w tym miejscu wynikła dyskusja na temat HRH poszukujących horkruksów, część notek została wydzielona w osobny wątek. MO.
Znam tylko jeden naród na tyle głupi, że pozwolil sobie wmówić, iż jego historia to jedna wielka klęska, nieudacznictwo i wstyd.
(Rafał A. Ziemkiewicz, Cudzego nie znacie)

pitro7
Początkujący
Posty: 51
Rejestracja: 26.08.07, 19:26
Kontaktowanie:

Dowództwo Zakonu po śmierci Dumbledore'a, poszlaki, domysły

Postautor: pitro7 » 28.08.08, 12:24

Co do pozycji Harrego. Kurcze , jeżeli ludzie pokładają w nim całą nadzieję, pozwalają mu na wszystko, ryzykują życiem swoim i osób im powierzonych w opiekę (McGonagall) . Lupin mówi :

"Teraz , kiedy Dumbledore nie żyje, to ty, Chłopiec, który Przeżył, stałbyś się symbolem i przywódcą ruchu oporu przeciw V..."

Czyli starszyzna (Lupin , M.M,) wierzą w Harrego. Gdy dochodzi do tego jeszcze misja zlecona mu przez D. wszyscy udzielają mu pomocy i nie pytają o nic. Jest nietykalny w Zakonie. Dorzuce jeszcze "Ostatnie słowa jakie wypowiedział do nich Albus Dumbledore" (Znaczy się do Kingsleya i Lupina) :
" Harry jest naszą największą nadzieją. Zaufajcie mu."

Co do liczebności Zakonu. Ron mówi :
" Tam był prawie cały Zakon..." Odpowiadając na pytanie Harrego co z ludźmi na weselu Bila & Fleur.


# Do tematu :

Dowództwo Zakonu :
Albus Dumbledore ---> Alastor Moody --> ?

I teraz proszę posłuchać. Kwatera główna została przeniesiona do Nory. Harry przybył tam tydzień przed swoimi urodzinami czy nawet mniej. Więc od dnia kiedy zginął Moody do opanowania ministerstwa przez V. minęło 5 , 6 dni. Moim zdaniem starszyzna była skupiona na utrzymaniu Harrego przy życiu oraz na weselu w Norze niż wybieraniem nowego przywódcy.

A co było po przejeciu władzy? Kingsley , Lupin , Weasley'owie każdy kto mógł uciekał , chował się w każdy możliwy sposób.
Aberforth stwierdził w rozmowie z Harrym :

"Zakonu Feniksa już nie ma"

Dopiero ,gdy ruszyła mobilizacja zbrojna członkowie ZF pojawili się w Hogwarcie. I proszę zauważyć pojawili się tak samo jak członkowie GD . Otrzymali wiadomość , przybyli. Żadnej organizacji czy coś. Czekali tam na , właściwie rozkaz od Harrego. I dopiero gdy on pow. Walczymy --> Ruszyli obmawiać strategię.
Tam jako postać dowodzącą został przedstawiony Kingsley. Ale czy to nie ze względu na jego zdolności aurorskie?
I tutaj dodam jeszcze jeden , irytujący mnie , szczegół .
Kingsley pow: " Plan walki został uzgodniony między nauczycielami a członkami Zakonu..." A przecież uzgadniali go On , Artur, Lupin i McGonagall. Heh.

Moim zdaniem po śmierci Moody'ego nie było dowódcy Zakonu.
"Przyjemnie jest słuchać, jak ten człowiek milczy."

Thomas Hardy


"Śmierć dzieli zmarłych na trzy kategorie: świętych, świętej pamięci i takich, bez których mamy wreszcie święty spokój."

Bolesław Paszkowski


Awatar użytkownika
Arthur Weasley
Weteran
Posty: 3071
Rejestracja: 24.08.07, 10:30

Re: Dowództwo Zakonu po śmierci Dumbledore'a, poszlaki, domysły

Postautor: Arthur Weasley » 28.08.08, 17:17

pitro7 @ Dzisiaj, 12:24 pisze:to ty, Chłopiec, który Przeżył, stałbyś się symbolem i przywódcą ruchu oporu przeciw V..."
Co w zestawieniu z faktem, że Harry właśnie ma zniknąć, że potem przez pół roku magiczna Anglia nic o nim nie wie i nawzajem, sensu nie ma za knut. Przywódca, który znika, nie wie nic o tych, którym przewodzi, a oni o nim, co za pomysł!
Chyba, że przywódcę rozumiemy duchowo. Ale w tym przypadku problem DOwódcy pozostaje otwarty.
Moim zdaniem starszyzna była skupiona na utrzymaniu Harrego przy życiu oraz na weselu w Norze niż wybieraniem nowego przywódcy.
Co sensu ma jeszcze mniej.

Choć w obu przypadkach być może właśnie to wynika z kanonu.

We wcześniejszych tomach widzimy Zakon omawiający plany, przygotowujący się, jak rozumiem, na każdą ewentualność. Lupin nawet wyraźnie mówi, że są lepiej przygotowani. Nagle w VII tomie nie ma po tym śladu ni popiołu, a HRH najwyraźniej w ogóle nie zaprzątają sobie tym głowy, nie tylko nie próbują szukać kontaktu, ale nawet o ZF nie wspominają w rozmowach. Jest, owszem, Gwardia, jest Potterwachta (która zresztą powołuje się właśnie na informacje od ZF), ale żadnej walki bieżącej czy choćby ruchu oporu - ani zakonnego, ani pozazakonnego - nie ma. Moja wizja Zakonu zajmującego się
tępieniem szmalcowników, ukrywaniem mugolaków, legalizacją osób zagrożonych, przygotowaniami do przełomu [...] z grubsza biorąc tym wszystkim, co robiła AK przed, a potem obok walki czynnej
wprawdzie jest niesprzeczna z kanonem, ale nijak nie daje się zeń wywieść.
Potem z kolei tenże Zakon pojawia się jak deus ex machina i od razu jest bardzo sprawny, na co wskazuje błyskawiczne wybicie lub wyłapanie tych śmierciojadów, którzy nie walczyli w bitwie o Hogwart.
No przykro mi, ja tej wizji nie kupuję.
Znam tylko jeden naród na tyle głupi, że pozwolil sobie wmówić, iż jego historia to jedna wielka klęska, nieudacznictwo i wstyd.
(Rafał A. Ziemkiewicz, Cudzego nie znacie)


Wróć do „Strefa HP - dyskusje”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 1 gość

cron