Tłumaczenie siódmego tomu

Rozmowy o oryginalnym cyklu powieściowym o Harrym Potterze.

Moderator: Arthur Weasley

Awatar użytkownika
Ginny
Zaawansowany
Posty: 700
Rejestracja: 24.08.07, 19:17
Lokalizacja: Białystok-Warszawa

Tłumaczenie siódmego tomu

Postautor: Ginny » 30.01.08, 16:02

Kilka dni minęło, nikt się nie kwapi z zakładaniem nowego tematu, to ja się pokwapię.
Pierwsza rzecz, że książka jest bez korekty (!!!). W każdym razie nazwiska korektorów/redaktorów nigdzie się nie pojawiają, pojawia się za to "Choć, zatańczymy!", "odcinanie uszów" i liczne literówki. Moim zdaniem zgroza.
A poza tym - nadal nie mogę się przyzwyczaić do "szmalcowników" jako odpowiednika "snatchers". Z jednej strony - bardzo odważna decyzja, z drugiej - szmalcownicy w UK? Nie wiem, nie wiem...

To takie moje luźne uwagi, jeszcze przed lekturą całości.
Nie istnieje nic, poza tym, co czujesz.

Awatar użytkownika
Minerwa
Weteran
Posty: 3108
Rejestracja: 24.08.07, 10:25
Lokalizacja: Sirengard
Kontaktowanie:

Re: Tłumaczenie siódmego tomu

Postautor: Minerwa » 30.01.08, 20:57

Szmalcownikami jestem zachwycona (od razu mi się to nasunęło, ale nie myślałam, że Polkowski się na to zdecyduje), natomiast co do korekty... uch. Auczyciele... to chyba tacy, co patrzą na tak zredagowany tekst i mówią "Au!"
Policzyłam sobie, ile by zarobił korektor, gdyby mu zapłacić grosz od egzemplarza. Takie oszczędności to już jest koprofagia.

Awatar użytkownika
Magdalaena
Zielony
Posty: 12
Rejestracja: 25.08.07, 15:41
Lokalizacja: Warszawa

Re: Tłumaczenie siódmego tomu

Postautor: Magdalaena » 31.01.08, 01:05

Książkę kupiłam, ale na razie tylko przerzuciłam i przeczytałam posłowie. I szmalcownicy bardzo mi się podobają, ale czegoś takiego spodziewałabym się raczej po fanfikciarzach (szczególnie po Arthurze) a nie po oficjalnym tłumaczeniu.
Magdalaena

Awatar użytkownika
aniona
Wyga
Posty: 1234
Rejestracja: 24.08.07, 17:46
Lokalizacja: Północ

Re: Tłumaczenie siódmego tomu

Postautor: aniona » 31.01.08, 01:27

Jeszcze nie mam książki, widziałam tylko pierwszą stronę. Po tym, co mówicie, już się boję. Nie cierpię błędów w korekcie, zabiorą mi całą przyjemność! :(
Literatura pochyla się nad realną słabością człowieka, a równocześnie przed jego niezwykłą godnością.
(S. Sawicki, Problematyka aksjologiczna w nauce o literaturze)


Wieczorna playlista:
http://aniona.4shared.com/

Awatar użytkownika
Skrzypol
Zielony
Posty: 33
Rejestracja: 24.11.07, 15:10

Re: Tłumaczenie siódmego tomu

Postautor: Skrzypol » 31.01.08, 13:13

Ja z kolei dopatrzyłem się kilku powtórzeń i to tak rażących w oczy, że Polkowski chyba nie czytał tego co napisał.

Ogólnie mówiąc, niesamowita akcja, napięcie i momenty pełne wzruszeń, ale takie coś nie powinno się zdarzyć. Polkowski uważa się za takiego dobrego tłumacza, ale tutaj chyba były naciski ze strony wydawcy. Może niedługo pojawi się w księgarniach "Harry Potter i Insygnia Śmierci v2.0" ?
Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, aż znajduje się taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on to robi.

Awatar użytkownika
Arthur Weasley
Weteran
Posty: 3071
Rejestracja: 24.08.07, 10:30

Re: Tłumaczenie siódmego tomu

Postautor: Arthur Weasley » 31.01.08, 13:21

Ostatecznie w późniejszych wydaniach I części Syriusz Czarny zamienił się w Syriusza Blacka, zlikwidowano też problem z płcią prof. Vector i Lavender Brown.
Znam tylko jeden naród na tyle głupi, że pozwolil sobie wmówić, iż jego historia to jedna wielka klęska, nieudacznictwo i wstyd.
(Rafał A. Ziemkiewicz, Cudzego nie znacie)

Iryt

Re: Tłumaczenie siódmego tomu

Postautor: Iryt » 31.01.08, 15:04

Brak korekty jest skandaliczny, ale to nie wina tłumacza i trudno podciągać pod wątek "tłumaczenie siódmego tomu".

Za szmalcowników duże brawa, jestem zdania że przekład literacki powinien posługiwać się aparatem pojęciowym właściwym dla danego kręgu kulturowego. Prawie każdy w Polsce wie kto to był szmalcownik - a jak nie wie, to i tak mu obojętne, jak to zostało przełożone.

Podobno - bom jeszcze nie doczytał - brak dziury w kształcie Snape'a. Jeśli tak, to burak :(

Długo myślałem na Czarną Różdżką i jak dla mnie jest to sensowna alternatywa. "Bzowa Różdżka" czy "Różdżka z bzu" odpada, "Starsza Różdżka" niby może być, ale raz, że przekładamy tylko jedno znaczenie, dwa, że to niekoniecznie tylko o starszeństwo chronologiczne chodzi, co w polskim przekładzie ginie. Czarna R. nie jest wiernym tłumaczeniem, ale właśnie w tym wypadku chyba nie musi być.

Awatar użytkownika
Ginny
Zaawansowany
Posty: 700
Rejestracja: 24.08.07, 19:17
Lokalizacja: Białystok-Warszawa

Re: Tłumaczenie siódmego tomu

Postautor: Ginny » 31.01.08, 15:45

Dziury w kształcie Snape'a faktycznie nie ma, jest "dziura w oknie". MSZ to nawet lepiej, że jej nie ma, bo inaczej jakieś dziwne szkło mieli w tym Hogwarcie (tak, tak, wiem, magia, ale o magicznym szkle nie było dotąd mowy...).
"Czarna Różdżka" jest idealna.

Ale - błędy, literówki, powtórzenia... Masę tego jest. I Polkowski w sumie nie musiał czytać tego, co napisał, bo to zadanie korekty. Której nie ma. I to mnie, jako przedstawicielkę zacnego fachu korektorskiego, oburza. Jak można TAKĄ książkę wydać bez korekty? W brak czasu nie uwierzę, było go dosyć.

Ostatecznie w późniejszych wydaniach I części Syriusz Czarny zamienił się w Syriusza Blacka, zlikwidowano też problem z płcią prof. Vector i Lavender Brown.

Tak, ale to są rzeczy, których Polkowski, tłumacząc pierwszy tom, miał prawo nie wiedzieć. To, czym się różni "chodź" od "choć", wiedzieć powinien.

Brak korekty jest skandaliczny, ale to nie wina tłumacza i trudno podciągać pod wątek "tłumaczenie siódmego tomu".

Winą tłumacza nie jest (poza tym, że tłumacz strzela błędy), ale jednak w dziale "tłumaczenie siódmego tomu" się mieści, bo rzutuje na obraz całości polskiego przekładu DH.
Nie istnieje nic, poza tym, co czujesz.

Awatar użytkownika
Tallis
Początkujący
Posty: 228
Rejestracja: 25.08.07, 14:41

Re: Tłumaczenie siódmego tomu

Postautor: Tallis » 01.02.08, 00:46

Btw szmalcowników, swojskość swojskością, ale ja bym wolała zwykłych łapaczy albo łapsów, bo to trochę dwie inne bajki. I mi się gryzie - nie ta epoka, nie ten kraj. Choć oczywiście samo znaczenie, jak najbardziej pasuje, ale kontekst nie.
poz
tal

"Jedyna pewna ścieżka do świata wiedzie przez zadrukowane stronice". Joseph Campbell

Awatar użytkownika
Arthur Weasley
Weteran
Posty: 3071
Rejestracja: 24.08.07, 10:30

Re: Tłumaczenie siódmego tomu

Postautor: Arthur Weasley » 01.02.08, 00:56

Łaps to jest jeszcze co innego. To funkcjonuje w przekładach amerykańskich kryminałów jako pogardliwe określenie prywatnego detektywa.
Magdalaena @ Wczoraj, 01:05 pisze:Książkę kupiłam, ale na razie tylko przerzuciłam i przeczytałam posłowie. I szmalcownicy bardzo mi się podobają, ale czegoś takiego spodziewałabym się raczej po fanfikciarzach (szczególnie po Arthurze) a nie po oficjalnym tłumaczeniu.
Toteż przypuszczam, że rok temu Polkowski by się na to nie zdecydował, bo "czytelnik nie zrozumie". W międzyczasie atoli wybuchła kolejna książka Grossa i teraz tego zwrotu chyba ten tylko nie rozumie, kto nie chce (czyli, obawiam się, całkiem sporo osób).
Znam tylko jeden naród na tyle głupi, że pozwolil sobie wmówić, iż jego historia to jedna wielka klęska, nieudacznictwo i wstyd.
(Rafał A. Ziemkiewicz, Cudzego nie znacie)

Awatar użytkownika
Ginny
Zaawansowany
Posty: 700
Rejestracja: 24.08.07, 19:17
Lokalizacja: Białystok-Warszawa

Re: Tłumaczenie siódmego tomu

Postautor: Ginny » 09.02.08, 10:35

Nie przesadzałabym, teoretyczna grupa docelowa HP (czyli, powiedzmy, gimnazjaliści) nie interesuje się chyba na tyle książką Grossa ani historią II WŚ, by znać ten termin. I nie jestem pewna, jak się ma termin wydania "Strachu" do czasu przekładania IŚ. No ale dla nich jest obszerne wyjaśnienie na końcu.
Nie istnieje nic, poza tym, co czujesz.

Awatar użytkownika
Arthur Weasley
Weteran
Posty: 3071
Rejestracja: 24.08.07, 10:30

Re: Tłumaczenie siódmego tomu

Postautor: Arthur Weasley » 09.02.08, 11:26

Trudno mi powiedzieć. Dla mnie w tym wieku, i OIW dla moich rozgarniętych rówieśników, szmalcownik był tak samo oczywisty jak folksdojcz. Pomimo że Grossa nie było, a zjawisko pomniejszano i wyglądało na to, że wszyscy Polacy poza folksdojczami ratowali Żydów.
A jak ktoś nie rozumie i terminu nie kojarzy, to najwyżej uzna, że sobie Polkowski wymyślił. A potem jak gdzieś przeczyta o szmalcownikach właściwych, to od razu skojarzy i będzie wiedział, czym się trudnili.
Znam tylko jeden naród na tyle głupi, że pozwolil sobie wmówić, iż jego historia to jedna wielka klęska, nieudacznictwo i wstyd.
(Rafał A. Ziemkiewicz, Cudzego nie znacie)

Awatar użytkownika
Ginny
Zaawansowany
Posty: 700
Rejestracja: 24.08.07, 19:17
Lokalizacja: Białystok-Warszawa

Re: Tłumaczenie siódmego tomu

Postautor: Ginny » 15.02.08, 00:39

Nie no, Polkowski w słowniczku na końcu książki tłumaczy, skąd się "szmalcownicy" u niego wzięli, więc nawet jak młódź nie wie, to się szybko dowie. Tak sobie przypominam i wydaje mi się, że w szkole słow "szmalcownik" na historii raczej nie padało, więc albo młódź dowie się w domu, przy jakiejś okazji, albo z IŚ, albo wcale.
Nie istnieje nic, poza tym, co czujesz.

Awatar użytkownika
Tallis
Początkujący
Posty: 228
Rejestracja: 25.08.07, 14:41

Re: Tłumaczenie siódmego tomu

Postautor: Tallis » 15.02.08, 01:26

Mnie za czasów szkolych to słowo było tak samo dobrze znane, jak słowa folksdojcz, leśny i granatowy policjant. To dlatego, że wspomnienia wojenne były stałym tematem w rodzinie dzięki dziadkom, wujkom i ciotkom. No ale mnie wychowała głównie babcia - pani przedwojennego, wiedeńsko - krakowskiego chowu :) z klasyczną maturą zakonnego liceum. Z tych czasów, kiedy jeszcze uczono łaciny, gotyku i kaligrafii. I sztuk plastycznych. Dopiero dzisiaj zaczynam pojmować, że jeśli dziś czuję się w sobie tak europjesko, oraz środkowoeuropejsko (naszym "mitem domowym", "mitem dziecinstwa" był mit C.K.Austrii) to także dzięki niej - bo to od niej zaczęła się edukacja. To ona wkładła mi do głowy - jak dziś to rozumiem - potrzebę życia wśród książek, ale także potrzebę sztuki, malarstwa, teatru, to ona wkładła mi do głowy potrzebę otwartości na rozmaite nauki i tradycje oraz potrzebę poznawania historii, przeszłości, tradycji. Owszem, rodziciele wozili do szkoły, pomagali w lekcjach, temperowali lenistwo :) ale to babcia sprawiła, że wolałam książki i malarstwo i pianino od telewizji. I, że czułam się w tym, jak w domu.
poz
tal

"Jedyna pewna ścieżka do świata wiedzie przez zadrukowane stronice". Joseph Campbell

Awatar użytkownika
Ginny
Zaawansowany
Posty: 700
Rejestracja: 24.08.07, 19:17
Lokalizacja: Białystok-Warszawa

Re: Tłumaczenie siódmego tomu

Postautor: Ginny » 17.02.08, 16:40

Tallis, bardzo ładnie piszesz o babci. :)
I potwierdzasz z grubsza to, co napisałam - albo ktoś się dowie z domu (jak my tutaj), albo ze słowniczka na końcu IŚ . BTW wędrując po forach potterowskich zauważyłam, że target nie zna takich słów jak rwetes albo śmichy, więc zakładam, że ze szmalcownikami też może mieć problem.
Nie istnieje nic, poza tym, co czujesz.

Awatar użytkownika
Tallis
Początkujący
Posty: 228
Rejestracja: 25.08.07, 14:41

Re: Tłumaczenie siódmego tomu

Postautor: Tallis » 17.02.08, 21:54

Ale target zna insze, nowsze słowa i też dobrze. Przy czym imo targetowi te nowe słowa przydadzą się o wiele bardziej w życiu, jak mnie przydaje się szmalcownik. Choć oczywiście rozumiem potrzebę swojskości (a dla pokolenia p.Polkowskiego takie słowo brzmi pewnie bardziej swojsko, jak dla mnie) to jednak po niemiłych doświadczeniach czytelniczych z zesłowiańszczeniem (wiem, że głupio to brzmi, nie umiem tego inaczej napisac), Władcy Tolkiena przez p.Łozinskiego (te wszystkie staropolskie 'waść', 'mość' w ustach Aragorna, krasnoludów i hobbitów! - to dla mnie czysta potworność, to tak samo, jakby Beowulf z Hrothgarem albo Odyseusz z Priamem gadali naszą sienkiewiczyzną!) uznaję generalnie wyższość tłumaczenia w stylu, jakby to rzec...hmm..."rekonstrukcji" słownictwa pochodzącego od lub będącego, jak najbliższym kulturze utworu oryginalnego nad tłumaczeniem sterowanym przez potrzebę swojskości tłumacza. Swojskość jest miła, ale wydaje mi się, że im jej więcej w książce tłumaczonej tym bardziej przysłania nam świat oryginału - oczywiście tutaj to tylko jedno słowo, więc nie ma tego problemu.
poz :)
tal

"Jedyna pewna ścieżka do świata wiedzie przez zadrukowane stronice". Joseph Campbell

Awatar użytkownika
Arthur Weasley
Weteran
Posty: 3071
Rejestracja: 24.08.07, 10:30

Re: Tłumaczenie siódmego tomu

Postautor: Arthur Weasley » 18.02.08, 00:09

Tallis @ Wczoraj, 21:54 pisze:Ale target zna insze, nowsze słowa i też dobrze. Przy czym imo targetowi te nowe słowa przydadzą się o wiele bardziej w życiu, jak mnie przydaje się szmalcownik.
Target, który do tego stopnia, jak podała Ginny, nie zna ojczystej mowy - te potrzebniejsze w życiu słowa zna i nie z książek się uczy.
po niemiłych doświadczeniach czytelniczych z zesłowiańszczeniem (wiem, że głupio to brzmi, nie umiem tego inaczej napisac), Władcy Tolkiena przez p.Łozinskiego (te wszystkie staropolskie 'waść', 'mość' w ustach Aragorna, krasnoludów i hobbitów! - to dla mnie czysta potworność, to tak samo, jakby Beowulf z Hrothgarem albo Odyseusz z Priamem gadali naszą sienkiewiczyzną!)
To akurat rzecz gustu.
Już nie mówię o kwestii Łozińskiego (i mówił tu o niej nie będę, o co i innych proszę, od tego jest forum Tolkienowskie), ale w ogóle sam fakt przekładu na język, którym posługuje się nieco inna kultura od kultury twórcy oryginału, wymusza tego typu oboczności.
Jeśli w oryginale bohater mówi jakąś regionalną czy środowiskową gwarą, tak samo musi się dziać w przekładzie. Jeśli wyraża się w sposób archaiczny, i to powinno znaleźć odbicie w przekładzie.
uznaję generalnie wyższość tłumaczenia w stylu, jakby to rzec...hmm..."rekonstrukcji" słownictwa pochodzącego od lub będącego, jak najbliższym kulturze utworu oryginalnego nad tłumaczeniem sterowanym przez potrzebę swojskości tłumacza.
Akurat rzeczywistość Anglii czarodziejów za drugiego Voldemorta ma więcej wspólnego z naszą rzeczywistością okupacyjną niż z jakąkolwiek rzeczywistością kraju anglosaskiego.
Znam tylko jeden naród na tyle głupi, że pozwolil sobie wmówić, iż jego historia to jedna wielka klęska, nieudacznictwo i wstyd.
(Rafał A. Ziemkiewicz, Cudzego nie znacie)

Awatar użytkownika
Ginny
Zaawansowany
Posty: 700
Rejestracja: 24.08.07, 19:17
Lokalizacja: Białystok-Warszawa

Re: Tłumaczenie siódmego tomu

Postautor: Ginny » 18.02.08, 23:37

Arthur Weasley @ 18 Lut 2008, 01:09 pisze:Akurat rzeczywistość Anglii czarodziejów za drugiego Voldemorta ma więcej wspólnego z naszą rzeczywistością okupacyjną niż z jakąkolwiek rzeczywistością kraju anglosaskiego.


Akurat dziś czytałam końcowe partie IŚ i uderzyła mnie po raz kolejny słuszność tego twierdzenia. Od momentu pojawienia się Neville'a miałam nieodparte wrażenie, że czytam "Kamienie na szaniec w Szkole Magii i Czarodziejstwa Hogwart".

Rozmowa o tego typu paralelach, jako związana raczej z samą fabułą niż z tłumaczeniem, została wydzielona w osobny wątek "Harry Potter i chłopaki z AK". MO
Nie istnieje nic, poza tym, co czujesz.


Wróć do „Strefa HP - dyskusje”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości