Mity, Legendy, ludowe porady o I pomocy

Dziurawy Kocioł - czynny 24 godziny na dobę 7 dni w tygodniu. Miejsce spotkań czarodziejów, nie tylko spod znaku Harry'ego Pottera.

Moderatorzy: Minerwa, Adam Widur, Calluna

Awatar użytkownika
Kirke
Zaawansowany
Posty: 654
Rejestracja: 31.08.07, 19:37
Lokalizacja: stolyca

Mity, Legendy, ludowe porady o I pomocy

Postautor: Kirke » 28.06.09, 09:47

Temat zainspirowany wyjątkowo bzdurnym artykułem na harcerskiej stronie Często jednak słyszę / czytam o różnych ciekawych poradach dotyczących I pomocy i nie mam gdzie ich zaprezentować. I o tutaj można wpisywać też porady, w które dawniej wierzono, a dziś już się nie praktykuje, jak sławetne wkładanie do pieca by zbić gorączkę.
Można też zadawać pytania, wszak dziedzina I pomocy to jedna z najbardziej dynamicznych, wciąż trwają badania, co jest najlepsze dla poszkodowanego, i co może wykonać przeciętny człowiek.

Ciała obce w gardle, przełyku, oku, nosie i w uchu. -> Cały ten fragment wywalcie do śmieci...

"Pierwsza pomoc polega na położeniu chorego na swoim kolanie, twarzą do dołu i dość silnym uderzeniu pięścią między łopatki. Jeśli mamy do czynienia z małym dzieckiem to wystarczy chwycić je za miednicę i obrócić głową ku dołowi."

-> Przede wszystkim nie przekręcamy dziecka do góry nogami. Zasada jest prosta: 5 uderzeń między łopatki, jeśli się nie uda to 5 uciśnięć nadbrzusza (nie wykonujemy uciśnięć u kobiet w ciąży i bardzo małych dzieci - zrobimy im tylko krzywdę)
To prawda, że małe dzieci 2-5 lat, w zależności od wagi, sadza się na kolanie.

"Pomoc nasza sprowadza się tylko do uspokojenia chorego i polecenia mu, aby nie połykał śliny i nie wykonywał gwałtownych ruchów. Zapobiega to dalszemu przemieszczaniu się ciała obcego w głąb przełyku."

-> a teraz wszyscy zastanawiamy się nad logiką wypowiedzi. Coś nam utknęło w przewodzie pokarmowym, czyli czemu nie możemy połknąć? NIGDY nie podajemy wody, bo skoro się "zatkało" to, żadne płyny nie pomogą, jak się osoba dusi.
Dodam tylko, że osoba kiedy się dusi: to dlatego, że ciało obce zatkało drogi oddechowe: czytaj jedliśmy i gadaliśmy i pokarm wpadł do krtani. Pomimo tego, chcemy aby ciało obce poszło albo w "dół" do płuc, albo do "góry czyli wypluć.

"Jeśli dostał się do ucha owad, wpuszczamy do przewodu słuchowego kroplę oliwy, spirytusu lub wódki."

-> A jak wódka nie zadziała to należy wlać sok z malin ważony o północy w 3 czwartek miesiąca

Ukąszenia, użądlenia i krwawienia z nosa

Mit:
- Wysysanie jadu. Dlaczego NIE?
Jad przedostaje się do krwi i wraz z krwią się przemieszcza. Nie ma szans na wyssanie jadu - zresztą jest to bardzo niebezpieczne dla ratownika. Mikro ranki na ustach i wysysanie cudzej krwi? Nie polecałabym nawet Wampirowi.

Rozcinanie miejsca ukąszenia. Dlaczego NIE?
Oprócz bólu i utraty krwi nic to nie da poszkodowanemu

Polewanie alkoholem i wypalanie. Dlaczego NIE?
Próbowaliście polewać ranę wodą utlenioną? Pewnie piekło, albo szczypało. Wlewanie alkoholu do rany boli jeszcze bardziej i nie "wypala" jadu. Jad już dawno się przemieścił wraz z krążącą krwią.

Postępowanie:

- założenie opaski Bier'a
- ograniczenie ruchu i wysiłku. Krew przy wysiłku krąży szybciej i szybciej rozprzestrzeni truciznę po naszym organizmie. Dlatego zaleca się by ugryzioną kończynę trzymać poniżej linii serca. Jeśli ugryzienie jest na nodze/stopie osoba powinna siedzieć oparta o nas lub coś stabilnego np. drzewo.
- wezwanie pomocy lekraskiej

"Przypięcie się do skóry kleszcza to przypadek dość często spotykany, kiedy dzieci przebywają w lasach. Aby usunąć owada należy wystającą jego część pokryć warstwą wazeliny lub polać kilkoma kroplami terpentyny (można użyć masło)"

-> nawet mi się nie chce komentować polewania kleszcza terpentyną

Oparzenia Tu przeszli sami siebie. Nawet opis stopnia oparzeń jest żałosny...

"Każdemu choremu, zwłaszcza z rozległym oparzeniem należy podawać jak najwięcej ciepłych napojów (herbata, soki owocowe, mleko)."

-> i szarlotkę na ciepło! Poszkodowanego chcemy schładzać, a nie ogrzewać. Ale schładzamy miejsce oparzenia, nie ma sensu schładzania od wewnątrz. Słaby argument to: utrata wody, nadal podawanie płynów nie pomoże poszkodowanemu, chyba, że jest przytomny i spragniony i nic nie wskazuje, że miałby: zemdleć/ stracić przytomność / zwymiotować.

Ale fakt faktem, że pęcherzy przy przy II stopniu oparzeń się nie przekłuwa no i my w I pomocy nie leczymy. Tylko zapobiegamy dalszym obrażeniom.

"jeżeli jest to mała powierzchnia po przemyciu skóry wodą możemy ją zdezynfekować 70% alkoholem etylowym). "

-> Czy nie było mowy, że mamy minimalizować ból? To po co bolące miejsce polewać alkoholem?! Pomyślmy, boli i szczypie jak polewamy ranę wodą utlenioną, a teraz polejmy oparzenie alkoholem. AŁĆ!

"Jeśli pęcherze zostały zdarte miejsce oparzone można polać gencjaną (1 % wodny roztwór fioletu krystalicznego), następnie opatrzyć jałowym opatrunkiem. Jeśli nie występuje gorączka lub bóle w okolicy rany opatrunek trzymamy przez 5-7 dni"


->Ja nawet plaster zmieniam codziennie przy skaleczeniach... A potem będziemy odrywać taki brudny i oblepiony opatrunek.

Porażenie prądem elektrycznym
"nie ulec porażeniu (najlepiej odciąć dopływ prądu przez wyłączenie bezpieczników). Następnie chorego układamy na płask unosząc na 10-15 sek. kończyny dolne do góry, zwiększa to ukrwienie mózgu i polepsza pracę serca, pomaga przywrócić przytomność."

-> Ja naprawdę nie wiem skąd oni biorą te wszystkie złote myśli, ani pomysły. Pozycję 4 kończynową (ręce i nogi) wykonujemy przy omdleniach. Czyli kiedy widzimy jak poszkodowany na naszych oczach osuwa się na ziemię. Przy porażeniu prądem następuje zaburzenie pracy serca i żadne podnoszenie nóg, uszu czy innych części ciała nie pomoże

Przy odmrożeniach poradzili sobie całkiem nieźle, pomijając nawazelinowane gazy (co oni mają z tą wazeliną...) i niesamowitą precyzyjność przy temperaturze wody. A i skąd im się wzięły objawy zawału serca?
"u chorego występuje duszność, osłabienie, zwolnione i słabe tętno lub uczucie niepokoju."

-> Tylko, że my tętna nie sprawdzamy, ale poza tym intrygujące połączenie odmrożeń i zawału. Może chodziło im o hipotermię? Bladość, sine usta, zwolniony oddech, dreszcze, często utrata przytomności.

Wstrząśnienie mózgu

"Należy ułożyć go na boku bez poduszki z głową ułożoną niżej klatki piersiowej aby przy wymiotach nie zachłysnął się. Chorego należy przez cały czas obserwować gdyż mogą wystąpić drgawki. W tym przypadku należy mieć przygotowany tzw. klin (np. rolka bandaża), który wkładamy między zęby, w celu uchronienia chorego przed przygryzieniem języka. Przy skaleczeniu głowy należy założyć opatrunek, przy czym włosy w okolicy rany należy ogolić lub przynajmniej ostrzyc."

-> Jeśli chodzi o doginanie głowy do klatki piersiowej. Spróbujcie się ułożyć w takiej pozycji i zobaczcie czy wygodnie jest tak oddychać

KLIN! To największy MIT jaki trzeba obalić.
Podczas ataku może dojść do szczękościsku bardzo szybko, wpychanie czegokolwiek może spowodować, wyłamanie zębów poszkodowanemu (boli), odgryzieniu naszego kawałka palca (boli,)
Poszkodowany może też połknąć przedmiot i się zadławić

Najciekawsze przedmioty o jakich słyszałam i uzasadnienie:
- łyżka, koniecznie srebrna (chyba ma odstraszać wampiry O_o) - "w trakcie napadu wyzwalane są impulsy elektryczne i trzeba uziemić poszkodowanego".
- portfel (nie wiem czy swój czy poszkodowanego): portfela nie połknie
- coś drewnianego: (proponuję osinowy kołek): taki sam argument jak ze srebrną łyżką
- przypiąć agrafką język do wargi (!): Można się zadławić językiem podczas ataku. Prawda, ale dopiero po ataku, dlatego udrażniamy drogi oddechowe . Ale wyobraźmy to sobie. Mamy rzucającego się na ziemi mężczyznę. Traf chciał, że mamy agrafkę pod ręką, klękamy obok poszkodowanego, jedną ręką (i siłą Herculesa) utrzymujemy głowę (nie zwracamy na inne miotające się kończyny), druga ręką sięgamy po język, a następnie z precyzją chirurga przybijamy język do wargi (i po to są kolczyki w języku, nie trzeba przebijać, dziura jest!)

Złamania.

Pomijam te wszystkie wyróżnienia: złamania w obrębie stawów itp. Złamania dzielimy na zamknięte i otwarte. Ot, cała filozofia.

"Unieruchomienie polega na usztywnieniu stawów znajdujących się nad i pod złamaniem poprzez przymocowanie kończyny do sztywnego podłoża. Do tego celu stosujemy szyny druciane tzw. Kramera lub improwizowane szyny z deski lub kija. Dobre unieruchomienie spowoduje złagodzenie bólu w miejscu złamania."

-> Najtrudniej jest oceniać te zdania, gdy mieszają dobre rady i bzdury. Po pierwsze usztywnia się tylko jedna rzecz i tylko u facetów (my unieruchamiamy). Ratownicy stosują szyny Kramera ponieważ są profilowane. Nie ma najmniejszego sensu przywiązywać złamanej kończyny do deski.

Krwotoki

Kolejny bezsensowny fragment, w którym piszący popisał się fantazją.
Ponieważ jest już późno napiszę tylko, że krwotoki dzielimy się na zewnętrzne i wewnętrzne. Najważniejsze to:
- podniesienie kończyny z raną do góry
- nic nie wlewamy
- zakładamy czysty opatrunek uciskowy(gaza, bandaż/ chusta trójkątna i solidnie mocujemy)
- raz założonego opatrunku nie zdejmujemy, tylko dokładamy, bandaż, gazę i ponownie mocno zawiązujemy

"Przy gwałtownych krwawieniach nakładamy na koniczynę opaskę uciskową zapisując godzinę założenia. "

-> NIEPRAWDA. Nawet przy amputacji urazowej, nigdy nie zakładamy od razu opaski zaciskowej (w artykule nawet prawidłowej nazwy nie podali). Ta opaska jest ostatecznością, kiedy nic skutkuje i opatrunek przesiąka, czyli poszkodowany traci dużo krwi, a zanim dojedzie pomoc lekarska to potrwa

RKO

Tutaj jest jakiś dramat w opisie. Ale najważniejsze:

"Stosując masaż pośredni i sztuczne oddychanie należy je zsynchronizować w taki sposób aby po 1- 2 wdechach ucisnąć mostek 5-7 razy (w ciągu 1 min wykonać około 12 oddechów i 60 uciśnięć)."

30:2 (zaczynamy od 30 uciśnięć potem 2 wdechy) Jest kilka odstępstw:
- u topielców najpierw 5 wstępnych wdechów, i potem ponownie sprawdzamy czy jest oddech jeśli nie ma: 30 : 2
- u małych dzieci, najpierw 5 wstępnych wdechów ( u dzieci rzadko kiedy brak oddechu jest spowodowany problemem kardiologicznym, najczęściej jest spowodowany zatkaniem górnych dróg oddechowych)

-> Nie przerywamy prowadzonego RKO, nie sprawdzamy w trakcie oddechu, chyba, że poszkodowany zacznie mieć objawy np. poruszenie ręką, palcem
Kiedy możemy przerwać?
- nie mamy sił
- zmieni nas inny ratownik
- przyjechało pogotowie

To chyba tyle na początek
Beata White "Nie pieprz. Przestajesz marzyć - przestajesz żyć"

"Może zamiast do Marks & Spencer pojechalibyśmy w sobotę na zakupy do Safewaya?...Jak myślisz? Czy to dobry pomysł?
Vernon Dursley odłożył gazetę, spojrzał zdumiony na żonę i wział ją za rękę.
- Petunio...Oczywiście, że to dobry pomysł. I szalony, naprawdę. Jesteś...jesteś niesamowita! Zawsze mówiłem, że poślubiłem bestię... "

(Magdalith - "Na różdżkę nigdy nie jest za póżno")

http://kirke-k.deviantart.com/ - Moje Zdjecia na DA

Awatar użytkownika
Kirke
Zaawansowany
Posty: 654
Rejestracja: 31.08.07, 19:37
Lokalizacja: stolyca

Re: Mity, Legendy, ludowe porady o I pomocy

Postautor: Kirke » 02.07.09, 19:25

II tomowa Encyklopedia "Lekarz ratujący Zdrowie" wydanie z 1929 roku.

Tak się już nie ratuje :D

Obrazek Obrazek Obrazek
Beata White "Nie pieprz. Przestajesz marzyć - przestajesz żyć"

"Może zamiast do Marks & Spencer pojechalibyśmy w sobotę na zakupy do Safewaya?...Jak myślisz? Czy to dobry pomysł?
Vernon Dursley odłożył gazetę, spojrzał zdumiony na żonę i wział ją za rękę.
- Petunio...Oczywiście, że to dobry pomysł. I szalony, naprawdę. Jesteś...jesteś niesamowita! Zawsze mówiłem, że poślubiłem bestię... "

(Magdalith - "Na różdżkę nigdy nie jest za póżno")

http://kirke-k.deviantart.com/ - Moje Zdjecia na DA

Awatar użytkownika
Kirke
Zaawansowany
Posty: 654
Rejestracja: 31.08.07, 19:37
Lokalizacja: stolyca

Re: Mity, Legendy, ludowe porady o I pomocy

Postautor: Kirke » 02.07.09, 22:23

Część dalsza z encyklopedii. Tym razem tabelka o truciznach, o ile trudno mi w niektórych przypadkach polemizować z objawami o tyle próby ratowania (zwłaszcza ukąszenia przez żmiję!) są zabójcze :D

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Beata White "Nie pieprz. Przestajesz marzyć - przestajesz żyć"

"Może zamiast do Marks & Spencer pojechalibyśmy w sobotę na zakupy do Safewaya?...Jak myślisz? Czy to dobry pomysł?
Vernon Dursley odłożył gazetę, spojrzał zdumiony na żonę i wział ją za rękę.
- Petunio...Oczywiście, że to dobry pomysł. I szalony, naprawdę. Jesteś...jesteś niesamowita! Zawsze mówiłem, że poślubiłem bestię... "

(Magdalith - "Na różdżkę nigdy nie jest za póżno")

http://kirke-k.deviantart.com/ - Moje Zdjecia na DA

Awatar użytkownika
Minerwa
Weteran
Posty: 3108
Rejestracja: 24.08.07, 10:25
Lokalizacja: Sirengard
Kontaktowanie:

Re: Mity, Legendy, ludowe porady o I pomocy

Postautor: Minerwa » 03.07.09, 09:18

Jeśli dostał się do ucha owad, wpuszczamy do przewodu słuchowego kroplę oliwy, spirytusu lub wódki."

-> A jak wódka nie zadziała to należy wlać sok z malin ważony o północy w 3 czwartek miesiąca


A czy czasem nie chodzi o to, że oliwa, spirytus lub wódka sprawi, że sześcionogi wędrowniczek nie będzie mógł wpełznąć głębiej? Oliwa prawdopodobnie przyjemniaczka obklei i unieruchomi, pirytus i wódka wręcz uśmiercą, w każdym razie owad nie wlezie dalej, niż wlazł.
Tak to sobie wyobrażam. Sok z malin, kiedykolwiek byłby warzony, jest o tyle zły, że owszem, spełni tę funkcję co oliwa, ale i zapaprze ucho w środku.
Nie wiem, tak mi to na chłopski rozum wygląda.

Awatar użytkownika
Kirke
Zaawansowany
Posty: 654
Rejestracja: 31.08.07, 19:37
Lokalizacja: stolyca

Re: Mity, Legendy, ludowe porady o I pomocy

Postautor: Kirke » 03.07.09, 10:17

Generalnie wlewanie do ucha nie pomoże, nie chcemy by owad wpadł w szał np. osa, ani się udusił.
Jeśli mamy w uchu owada to on nie wie gdzie jest wyjście, szuka ucieczki i teraz wlewamy coś do ucha. Co zrobi owad? Na pewno nie będzie leciał w stronę wpływającej lepkiej masy tylko w drugą. Czyli efekt przeciwny do "wpełzania dalej", a nawet gorzej. Mamy małego robaka, żeby coś wlać do ucha musimy przekrzywić głowę (lub wziąć strzykawkę i wystrzykiwać płyn) i co się stanie? Robaczek będzie wręcz spychany głębiej.
Wlewanie nie tylko jest bez owocne, ale może zaszkodzić. Wypłukiwanie z ucha, oliwy, octu czy innych specyfików może być trudne.

Czasem trudno pomóc, najlepiej zawieźć do laryngologa, a w trakcie podróży możemy uspokajać ofiarę, pilnować by sobie w uchu nie grzebała patykiem/ palcem/ igłą - może sobie coś wewnątrz uszkodzić.

Ale poszkodowany chce konkretnego działania - trzeba zastosować efekt "placebo" niech przekrzywi głowę w taki sposób, że ucho w którym znajduje się owad jest niżej. (Jak przy wytrzepywaniu wody z ucha) Ma to małe szanse na realne powodzenie, ale jeśli poszkodowany czuje się lepiej i jest spokojniejszy to jest to duży plus :)
Beata White "Nie pieprz. Przestajesz marzyć - przestajesz żyć"

"Może zamiast do Marks & Spencer pojechalibyśmy w sobotę na zakupy do Safewaya?...Jak myślisz? Czy to dobry pomysł?
Vernon Dursley odłożył gazetę, spojrzał zdumiony na żonę i wział ją za rękę.
- Petunio...Oczywiście, że to dobry pomysł. I szalony, naprawdę. Jesteś...jesteś niesamowita! Zawsze mówiłem, że poślubiłem bestię... "

(Magdalith - "Na różdżkę nigdy nie jest za póżno")

http://kirke-k.deviantart.com/ - Moje Zdjecia na DA

Awatar użytkownika
Minerwa
Weteran
Posty: 3108
Rejestracja: 24.08.07, 10:25
Lokalizacja: Sirengard
Kontaktowanie:

Re: Mity, Legendy, ludowe porady o I pomocy

Postautor: Minerwa » 03.07.09, 22:55

Yyy... Tobie do ucha zmieściłaby się osa? Mnie żeby wleźć musiałaby złożyć skrzydła, wciągnąć brzuch i jeszcze dołożyć zaklęcie wyszczuplające. A czy nie chcemy, żeby się udusił... ja prawdę powiedziawszy nie miałabym nic przeciwko temu, martwy owad nie polezie dalej, a potraktowany szybko zabójczą cieczą ginie zanim zdąży spisać testament. Wolę jechać do laryngologa mając w uchu zdechłego owada niż żywego. Aha, no i w celu zamordowania usznego wędrowniczka nie potrzebuję wlewać cysterny, wystarczy parę kropel, więc argument o trudach związanych z usuwaniem z ucha płynu też mnie nie przekonuje.
A za placebo dziękuję, nie lubię.

Awatar użytkownika
Calluna
Wyga
Posty: 2344
Rejestracja: 24.08.07, 21:19
Lokalizacja: Wrzosowiska zagubione i inne manowce... :)
Kontaktowanie:

Re: Mity, Legendy, ludowe porady o I pomocy

Postautor: Calluna » 08.07.09, 14:59

Jeśli mogę...
Kleszcza usuwamy łapiąc tuż przy skórze - możemy to zrobić pęsetą lub pętelką z nici. Jeśli złapiemy za wysoko - urwiemy kleszczowi część głowową, co spowoduje kłopoty - rana będzie się jątrzyć, a patogeny ze ślinianek nadal mogą przechodzić.
Niezłe są też wysysacze sprzedawane w aptekach.
UWAGA - lekarze niestety bardzo często nie mają pojęcia jak kleszcza wyjąć!!! :(
Czemu kleszcza nie wolno smarować ani podpalać ani polewać w/w środkami? Bo wtedy zatyka mu się tchawki i kleszcz wymiotuje do rany. Prędkość przekazywania patogenów gwałtownie wzrasta...
Ludzie postanowili, że Boga nie ma. On jednak nie ma obowiązku stosowania się do ich uchwał.


A rozmawiać? Jak jest z kim, to wystarczy i milczenie.

Bogdan


Można w formie protestu stanąć na rękach na środku Marszałkowskiej. Tylko jak długo można stać na rękach?

Piotr Szulkin

Awatar użytkownika
Minerwa
Weteran
Posty: 3108
Rejestracja: 24.08.07, 10:25
Lokalizacja: Sirengard
Kontaktowanie:

Re: Mity, Legendy, ludowe porady o I pomocy

Postautor: Minerwa » 11.07.09, 22:41

Moja teściowa w Króliczych ma specjalną pincetę do kleszczy. I całkiem zgrabnie się nią posługuje, widziałam. Niestety, sama skądś to kleszczowe paskudztwo podłapała, co stanowi dla nas przestrogę - że kleszcze na terenach okołokróliczych są, i to zarażone.
Krótko mówiąc, co się tyczy pierwszej pomocy - lepsza od niej jest tylko profilaktyka :)

Kota
Zielony
Posty: 9
Rejestracja: 06.11.12, 22:14

Re: Mity, Legendy, ludowe porady o I pomocy

Postautor: Kota » 18.11.12, 22:32

Co do porad ludowych odnośnie I pomocy - moja wiekowa cioteczka leczy wszystko (zapalenie płuc też) paciają robioną w proporcach 1:1:1 z miodu, margaryny i spirytusu... Przyznaję, rozgrzewa, ale polecam też lekarza ;)

Awatar użytkownika
Arthur Weasley
Weteran
Posty: 3071
Rejestracja: 24.08.07, 10:30

Re: Mity, Legendy, ludowe porady o I pomocy

Postautor: Arthur Weasley » 18.11.12, 23:34

Stare polskie przysłowie ;) mówi:
Jeżeli coś jest głupie, ale działa, to nie jest takie głupie.
Znam tylko jeden naród na tyle głupi, że pozwolil sobie wmówić, iż jego historia to jedna wielka klęska, nieudacznictwo i wstyd.
(Rafał A. Ziemkiewicz, Cudzego nie znacie)

Awatar użytkownika
Calluna
Wyga
Posty: 2344
Rejestracja: 24.08.07, 21:19
Lokalizacja: Wrzosowiska zagubione i inne manowce... :)
Kontaktowanie:

Re: Mity, Legendy, ludowe porady o I pomocy

Postautor: Calluna » 19.11.12, 11:35

Odkryłam na nowo sól emską na kaszel. Tylko nie rozpuszczaną w mleku, ale w ciepłej wodzie. Rewelacja. :)
Ludzie postanowili, że Boga nie ma. On jednak nie ma obowiązku stosowania się do ich uchwał.


A rozmawiać? Jak jest z kim, to wystarczy i milczenie.

Bogdan


Można w formie protestu stanąć na rękach na środku Marszałkowskiej. Tylko jak długo można stać na rękach?

Piotr Szulkin


Wróć do „Dziurawy Kocioł - Knajpa 24h”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron