Ścinki

Czyli miejsce dla SAMODZIELNIE myślących kobiet i mężczyzn oraz dziewcząt na dorobku. Tu można zobaczyć czy mężczyzna i kobieta różnią się od siebie. Wystąpić o azyl. Forum dla wszystkich - chcących porozmawiać w sielskiej atmosferze, o przyjemnościach i troskach dnia codziennego.

Moderatorzy: Ali, Adela, owczarnia

Awatar użytkownika
slawek.k
Wyga
Posty: 1148
Rejestracja: 26.08.07, 17:42
Kontaktowanie:

Re: Ścinki

Postautor: slawek.k » 10.02.08, 14:39

Adela @ Dzisiaj, 13:58 pisze:
slawek.k @ 10 Lut 2008 13:35 pisze:Z niecierpliwością oczekuję tekstu pod elektryzującym tytułem "Zarejestrował się w naszej-klasie i zabił teściową".

Bo dzięki Naszej-klasie ją zlokalizował :D

A co do tej opisanej pani Magdy..... :hmmm:
Po mojemu to jest jakaś niecierpliwa flama jej męża :fiufiu:

Moim prywatnym zdaniem to pani Magdzie nie policja tylko psychiatra potrzebny:
"Przez cały tydzień bałam się wychodzić z domu czy włączać komputer. Przecież ten ktoś ciągle nas obserwuje."
Niech bezpieczniki jeszcze wyłączy i kanalizację zaczopuje.
---
Fotoblog - moim lewym okiem: http://dorsai.wordpress.com/

Awatar użytkownika
Anula
Zaawansowany
Posty: 892
Rejestracja: 25.08.07, 13:20

Re: Ścinki

Postautor: Anula » 17.02.08, 11:50

Dzisiaj Międzynarodowy Dzień Kota.
KOCIARZE WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ Obrazek Obrazek Obrazek


Obrazek
...bo magia jest w nas...

slawomir
Zaawansowany
Posty: 948
Rejestracja: 26.08.07, 20:21

Re: Ścinki

Postautor: slawomir » 18.02.08, 21:43

Gratuluję kotom protektora.
Jestem człowiekiem spełnionym.

Awatar użytkownika
Adela
Harpia :-)
Posty: 2731
Rejestracja: 24.08.07, 11:50

Re: Ścinki

Postautor: Adela » 18.02.08, 23:03

Fakt, ale mogło być jeszcze gorzej.
Mógł starszybrat zostać a w tedy to już .... :oops:

Awatar użytkownika
slawek.k
Wyga
Posty: 1148
Rejestracja: 26.08.07, 17:42
Kontaktowanie:

Re: Ścinki

Postautor: slawek.k » 19.02.08, 02:39

slawomir @ Wczoraj, 21:43 pisze:Gratuluję kotom protektora.

Stary, to namaszczenie jest. Wiadomo teraz, koty są zweryfikowane, zlustrowane, po kwarantannie i poza układem.

Teraz Macierewicz może im co najwyżej futerko wyczesać.
---
Fotoblog - moim lewym okiem: http://dorsai.wordpress.com/

Awatar użytkownika
slawek.k
Wyga
Posty: 1148
Rejestracja: 26.08.07, 17:42
Kontaktowanie:

Re: Ścinki

Postautor: slawek.k » 21.02.08, 10:22

a propos feministek, Pani M. Dubrowska z "Gazety" oburzyła się pewną akcją reklamową:
Partyzancka wojna z billboardem
Trudno nie zauważyć tego billboardu. Przedstawia nagie kobiece ciało i nęci: "gładź, gładź, gładź!!!".

Nie jest jeszcze jasne, czy to reklama gładzi szpachlowej, gipsowej czy innej, ponieważ kampania jest teaserowa (ang. drażnić, droczyć się), czyli taka, że w pierwszym jej etapie nie wiadomo, o co chodzi. Musi to być jednak "męska rzecz", bo w naszym społeczeństwie nikomu nie przyszłoby do głowy zachęcać kobietę, by gładziła inną kobietę po gołych plecach.

Billboardy "gładź, gładź, gładź" wiszą od kilku dobrych dni i teaserują, a my mijamy je i cieknie nam ślinka. Już w 1979 r. znany socjolog Ervin Goffman stwierdził, że kobieta w reklamie gra dwie role: kury domowej albo przedmiotu erotycznej konsumpcji. Przez 30 lat niewiele się w tej kwestii zmieniło. Nagie kobiece ciało bez twarzy nadal krzyczy: "Bierz mnie!". Przechodzący przez jezdnię pan Staszek znów poczuje się silny, przystojny i męski, a jednocześnie utwierdzi się w kojącej wizji świata, że kobiety są do kuchni albo do sypialni. A później skojarzy gładź szpachlową z jedwabistym pośladkiem i czym prędzej pobiegnie do najbliższego sklepu po kilka wiaderek. Takie to wszystko żenujące, że wzorem trzech mądrych małp sanzaru, przechodząc obok plakatu, zasłaniam oczy, uszy i usta.

A jednak nastąpił przełom! Ku mej radości na billboard "gładź, gładź, gładź" na ul. Hożej ktoś dokleił ostatnio wydrukowany napis: "Ręce precz od naszych ciał!". Zapewne jakaś urażona bądź zirytowana niewiasta, bo to jedno z żelaznych haseł "Manify 8 marca" - dorocznej demonstracji ulicznej w obronie praw kobiet.

Pomysłowej pani partyzantce gratuluję, a czytelnikowi przypomnę, że taka forma walki w przestrzeni symbolicznej to culture jamming (zakłócanie fal kultury) - wywrotowa, antykorporacyjna działalność, której korzenie sięgają Międzynarodówki Sytuacjonistów. Na fali jammingu w latach 70. w Stanach Zjednoczonych zaczął działać Front Wyzwolenia Billboardów, którego metody polegają na modyfikowaniu znaczenia reklamy przez doklejanie lub usuwanie pewnych treści czy obrazów. W Warszawie rzadko widać efekty zakłócania (bo domalowania wąsów kandydatowi do Rady Warszawy za culture jamming uznać nie wypada). Mieliśmy z nim do czynienia pięć lat temu, kiedy rozgłośnia radiowa Radio 94 (późniejsze Antyradio) reklamowała się zdjęciem nagich piersi z pokrętłami zamiast sutków i hasłem: "To nas kręci!". Zaprotestowały środowiska kobiece, a inicjatywa Ulica Siostrzana zaprojektowała nawet kontrbillboard - zdjęcie penisa na sznurku i podpis: "Kogo pociąga seksistowska reklama?". KRRiT zdecydowała o usunięciu plakatów Radia 94. W miejsce piersi na billboardzie stacja umieściła wtedy czarne tło na znak cenzury i hasło: "Paniom dziękujemy", które z kolei na różne sposoby "poprawiały" feministki.

Z tego miejsca nie mogę nawoływać do wandalizmu i zachowań antyspołecznych. Odwołuję się za to do zdrowego rozsądku i dobrego smaku. I razem z anonimową warszawską jammerką błagam: dość, dość, dość!!!


Chodziło o ten plakat
Obrazek

Gdy go zobaczyłem na ulicy, byłem niemal pewien, że będzie awantura. Nie zawiodłem się, święte oburzenie pani Dubrowskiej nie pozostało bez odzewu. Na formu "Gazety" pod artykułem pojawiło się ponad 170 komentarzy.

Co na to twórca kampanii, agencja "Blue Grass"?
BLUE GRASS dla MEGARONU

Dziś już możemy odsłonić naszą tajemnicę
BLUE GRASS zaprojektował i przeprowadził skuteczną kampanię ogólnopolską dla producenta gładzi gipsowej MEGARON.

Intrygująca pierwsza odsłona spełniła nasze oczekiwania zgodnie z ideą teaser (ang. drażnić, droczyć się). Szereg komentarzy pojawiających się w monitorowanych przez nas mediach, samoistnie poszerzył zasięg kampanii.
Mamy pewność, że kampania została zauważona i pozostawi po sobie trwały ślad.

No i po prostu śmiech mnie ogarnął. Bo jeśli pani Dubrowska nie napisała tego tekstu na zamówienie "Blue Grass", to dała się wmanewrować w sprawę jak dziecko.
Jeśli zaś dała się wmanewrować, to sugeruję: białe kozaczki, różowa mini i blond farba na włosy, bo prowokacja była tak oczywista, że nawet ślepy by to dostrzegł. :fiufiu:
---
Fotoblog - moim lewym okiem: http://dorsai.wordpress.com/

slawomir
Zaawansowany
Posty: 948
Rejestracja: 26.08.07, 20:21

Re: Ścinki

Postautor: slawomir » 23.02.08, 14:32

Podobno długość się nie liczy, ale warto wiedzieć, że polscy mężczyźni mają podobno jedne z najkrótszych członków w Europie. Tak przynajmniej wynika z raportu Europejskiego Towarzystwa Medycyny Seksualnej.
Jak pisze "Dziennik" w tej centymetrowej statystyce wyprzedzają nas nawet Niemcy.

Klasyfikacja penisów a la UE

Słynąca ze skrupulatności UE podała nawet oficjalną klasyfikację penisów. I tak mały członek podczas wzwodu nie przekracza 14,1 cm długości, średni - 16,1, a duży - 18,1. Jak pisze gazeta, polscy seksuolodzy oświadczyli, że z przyczyn humanitarnych nie podadzą średniej dla naszego kraju. Czyżby było aż tak źle?

- Takie informacje spowodowałyby tylko negatywne skutki terapeutyczne. Mielibyśmy zaraz wzrost liczby mężczyzn cierpiących na depresję oraz lawinę żądań i próśb o skierowanie na operacje powiększające - komentuje dla "Dziennika" seksuolog, prof. Lew Starowicz.

Badania z WIELKIM... rozmachem

Europejskie Towarzystwo Medycyny Seksualnej, gdy już się do czegoś zabierze, to nie poprzestaje na małych... badaniach. Szczególnie, w kwestiach tak poważnych jak długość penisów. Dlatego o długość członków zapytano aż około 50 tys. mężczyzn ze wszystkich krajów UE.

Najhojniej wyposażeni przez naturę albo też najmniej skromni, okazali się Skandynawowie. Ich penisy w zwodzie mierzyły aż 25 cm długości. Tuż za nimi uplasowali się Włosi. Nie wiadomo. czy to zasługa zabiegu, jakie stosuje się w południowej Italii u niemowlaków, by zwiększyć długość członka. Polega on na regularnym masowaniu penisa u niemowlaka i naciąganiu go. Inne metody, stosowane zresztą nie tylko we Włoszech, to zawieszanie ciężarków albo ściskanie penisa udami.

Na ile liczy się członek? Niedawno miałem pacjenta, który długo nie mógł dojść do siebie po tym, gdy jego małżonka oświadczyła, że rzuca go dla mężczyzny z mniejszym członkiem. Temu człowiekowi po prostu nie mieściło się w głowie, że kobieta może zrezygnować z przyjemności, jakiej dostarcza jego długi członek.
seksuolog prof. Zbigniew Izdebski

Aż 62 proc. mężczyzn jest przekonanych, że szacunek u kobiet jest wprost proporcjonalny do długości członka. Często są więc gotowi zapłacić niemałe pieniądze (ok. 850 euro), za niewielkie efekty i... wciąż może spotkać ich zawód.

- Niedawno miałem pacjenta, który długo nie mógł dojść do siebie po tym, gdy jego małżonka oświadczyła, że rzuca go dla mężczyzny z mniejszym członkiem. Temu człowiekowi po prostu nie mieściło się w głowie, że kobieta może zrezygnować z przyjemności, jakiej dostarcza jego długi członek - zdradził dziennikowi seksuolog prof. Zbigniew Izdebski.

Zresztą, najlepiej w tej sprawie słuchać porad kobiet. Aż 9 na 10 z nich twierdzi, że ważniejsza dla ich seksualnego zadowolenia jest nie długość, ale grubość penisa. Jak pod tym względem prezentują się Polacy? - oto zagadka do rozwikłania.

=========================
Nie wiem czemu,napisali,że przegrywamy nawet z Niemcami :hmmm:
Ciekawe czy Panie jakąś debatę podejmą :fiufiu:
Jestem człowiekiem spełnionym.

Awatar użytkownika
Mia Wallace
Jej Eminencja Harpia :-)
Posty: 4317
Rejestracja: 25.08.07, 21:41

Re: Ścinki

Postautor: Mia Wallace » 23.02.08, 15:53

Ja jestem bardziej ciekawa czy faktycznie panowie, żeby poprawić swoją atrakcyjność ( :cheess: ), są gotowi wieszać sobie cięzarki? :hmmm:

Kto pija,
temu mija.

Awatar użytkownika
slawek.k
Wyga
Posty: 1148
Rejestracja: 26.08.07, 17:42
Kontaktowanie:

Re: Ścinki

Postautor: slawek.k » 23.02.08, 20:50

Mia Wallace @ Dzisiaj, 15:53 pisze:Ja jestem bardziej ciekawa czy faktycznie panowie, żeby poprawić swoją atrakcyjność ( :cheess: ), są gotowi wieszać sobie cięzarki? :hmmm:

Tylko słodkie ciężary, złociutka. ;) :D
---
Fotoblog - moim lewym okiem: http://dorsai.wordpress.com/

Awatar użytkownika
Adela
Harpia :-)
Posty: 2731
Rejestracja: 24.08.07, 11:50

Re: Ścinki

Postautor: Adela » 23.02.08, 22:56

slawomir @ 23 Lut 2008 14:32 pisze:Inne metody, stosowane zresztą nie tylko we Włoszech, (...) ściskanie penisa udami.

Damskimi? :hmmm:

Awatar użytkownika
Anula
Zaawansowany
Posty: 892
Rejestracja: 25.08.07, 13:20

Re: Ścinki

Postautor: Anula » 24.02.08, 10:05

Myślę, że dorastający panowie są tak samo skłonni do poświęceń jak i dorastające panie. Moja koleżanka z podstawówki przez tydzień siedziała po trzy godziny w gorącej kąpieli, bo jej ktoś powiedział, że od ciepłej wody biust się powiększa, a od zimnej wody kurczy. :woot:
...bo magia jest w nas...

Awatar użytkownika
Adela
Harpia :-)
Posty: 2731
Rejestracja: 24.08.07, 11:50

Re: Ścinki

Postautor: Adela » 27.02.08, 10:16

Silne trzęsienie ziemi w Wielkiej Brytanii
Trzęsienie ziemi o sile 5,3 stopni w skali Richtera, najsilniejsze na Wyspach Brytyjskich od blisko 25 lat, wystąpiło w nocy w Anglii - podały władze Wielkiej Brytanii.
Nie ma doniesień o ofiarach i zniszczeniach.

Epicentrum wstrząsów, do których doszło o godzinie 1.56 czasu polskiego, znajdowało się w Market Rasen, w hrabstwie Lincolnshire, około 200 kilometrów na północ od Londynu. Ich siła - według brytyjskiego centrum pomiarów geologicznych BSG - wyniosła 5,3 stopni. Amerykańskie centrum geologiczne USGS podało wcześniej, iż miały one siłę 4,7 stopni. BBC poinformowała, że doniesienia o trzęsieniu nadeszły niemal z całej Anglii: z hrabstw Staffordshire, Warwickshire, Leicestershire, Manchesteru, Berkshire i obszaru metropolitalnego West Midlands.

Wielu ludzi mówiło, że wstrząsy wybudziły ich ze snu. Odczuwano je również w londyńskich wysokościowcach.

- Było bardzo silne. Czułem jak rusza się cały pokój - powiedział cytowany przez BBC mieszkaniec Yorkshire.

Trzęsienie ziemi o sile 5,4 stopni w skali Richtera wystąpiło w 1984 roku w Walii. W ubiegłym roku Wielką Brytanię nawiedziły wstrząsy o sile 4,3 stopni.
=================================================================
Ciotka!! Cóżeś to wyprawiała??!!! :oooo:

Awatar użytkownika
DoggieDaisy
Witch :-)
Posty: 956
Rejestracja: 24.08.07, 13:38

Re: Ścinki

Postautor: DoggieDaisy » 27.02.08, 20:01

Jaaaa ????
To nie u mnie było :D
Ja tam spałam martwym bykiem :fiufiu:

Awatar użytkownika
owczarnia
Dama Negocjowalnego Afektu
Posty: 2389
Rejestracja: 24.08.07, 14:39
Lokalizacja: Gdynia
Kontaktowanie:

Re: Ścinki

Postautor: owczarnia » 28.02.08, 10:13

Spłonęło ferrari - znany dziennikarz motoryzacyjny walczy o życie

Pasażer zginął, kierowca w stanie ciężkim trafił do szpitala po tym jak samochód Ferrari uderzył w wiadukt na warszawskim Mokotowie. Samochodem kierował Maciej Zientarski – dowiedział się RMF FM. Znany dziennikarz motoryzacyjny jest w stanie krytycznym. Kolega, z którym jechał - dziennikarz „Super Expressu”, nie przeżył.


Zientarski, syn znanego dziennikarza i eksperta motoryzacyjnego Włodzimierza Zientarskiego, prowadzi m.in. V Max w cyfrowym Polsacie, jest też współtwórcą programu "Pasjonaci".


Jak powiedział Karol Jakubowski z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji do tragedii doszło ok. godz. 22. Samochód jadący ul. Puławską uderzył w jeden ze słupów podtrzymujących wiadukt prowadzący na Ursynów. Auto zaczęło się palić.

Pasażer samochodu spłonął. Kierowcy udało się wydostać z palącego się Ferrari. W stanie ciężkim przewieziono go do szpitala
- dodał Jakubowski. Obaj nie mięli zapiętych pasów.

Na razie nie wiadomo co było przyczyną wypadku, wyjaśnia to policja.

Jak poinformował Tomasz Głowacki z zespołu prasowego warszawskiej straży pożarnej w akcji gaszenia auta brały udział dwa zastępy strażaków.

:(
All work and no play makes Jack a dull boy.

Awatar użytkownika
slawek.k
Wyga
Posty: 1148
Rejestracja: 26.08.07, 17:42
Kontaktowanie:

Re: Ścinki

Postautor: slawek.k » 29.02.08, 12:17

GW pisze:Sąd rejonowy w Strzelcach Opolskich umorzył dziś postępowanie karne przeciwko trzem członkom brzeskiego stowarzyszenia Obozu Narodowo -Radykalnego, uznając, że gest jaki wykonywali podczas obchodów rocznicy trzeciego Powstania Śląskiego nie był faszystowskim hajlowaniem tylko rzymskim salutem.

Prokuratura oskarżyła Krzysztofa F., Karola L. i Piotra B. członków brzeskiego ONR-u o publiczne propagowanie ustroju faszystowskiego, którego mieli się dopuścić w 2006 i 2007 roku podczas składania kwiatów pod pomnikiem Powstańców Śląskich na Górze św. Anny. Wtedy też ONR-owcy wykonali faszystowski gest "hajl".

Po kilkumiesięcznym śledztwie do sądu wysłano akt oskarżenia wraz ze zdjęciami i filmem z uroczystości. Do akt załączono również opinię biegłego dr Dariusz Libionki, kierownika działu naukowego Państwowego Muzeum na Majdanku, który w 10 stronicowej opracowaniu stanowczo stwierdził, że symbolika pozdrowienia wzniesioną prawą ręką z dłonią skierowaną ku ziemi jednoznacznie kojarzy się z ruchem faszystowskim i dla społeczeństwa polskiego ma wydźwięk negatywny.

Mimo to sąd rejonowy w Strzelcach Opolskich umorzył dziś postępowanie karne przeciwko oskarżonym wyjaśniając, że to co zrobili nie wyczerpuje znamion czynu zabronionego a gest, który wykonali przed pomnikiem powstańców nawiązywał do korzeni łacińskich - Pozdrowienia przez uniesienie prawej dłoni wykonywany był przez faszystów. Jednak nie wolno zapominać o genezie tego gestu, który zrodził się w cesarstwie rzymskim i był to tzw. rzymski salut a delegacja ONR-u wykonując go jednocześnie mówiła "Chwała bohaterom" oddając w ten sposób cześć poległym powstańcom a przy innych okazjach łącznie z wykonywanym salutem mówili "Czołem wielkiej Polsce" - mówiła sędzia Małgorzata Marciniak i opierając się na statucie stowarzyszenia wyjaśniła, iż jego członkowie dążą do najwyższych wartości duchowych przez obronę polskości - Ponadto w tego typu postępowaniach należy udowodnić, że zachowanie oskarżonych było umyślne i popełnione z zamiarem celowego propagowania faszyzmu przekonując do niego przez ukazanie zalet a przemilczenie wad. Natomiast oskarżeni swoim zachowaniem nie działali z zamiarem bezpośrednim. To , że ów gest większości społeczeństwa kojarzy się z faszyzmem , nie może spowodować, iż z pola widzenia zatracimy jego genezę. Wnioski wyciągane z zachowania oskarżonych nie mogą ich obciążać. O winie i sprawstwie nie mogą przesądzać skojarzenia innych a wszelki wątpliwości należy rozstrzygnąć na korzyść oskarżonych - argumentowała sędzia Marciniak.


Taaa....
a to:
Obrazek
są zapewne ubranka naśladujące rzymskie togi i zbroje legionów cezara, a nie mundury NSDAP?
---
Fotoblog - moim lewym okiem: http://dorsai.wordpress.com/

Awatar użytkownika
Rozwielita
Zaawansowany
Posty: 794
Rejestracja: 24.08.07, 14:17
Lokalizacja: Wieś

Re: Ścinki

Postautor: Rozwielita » 29.02.08, 12:50

A może piwo zamawiali? :hmmm:
Człowiek dobrze wychowany, to taki, który kota nazywa kotem nawet
wtedy, jak na niego wlezie po ciemku.

Awatar użytkownika
Godryk
Cieć
Posty: 3264
Rejestracja: 24.08.07, 21:32

Re: Ścinki

Postautor: Godryk » 29.02.08, 15:15

http://www.dziennik.pl/swiat/article131 ... libow.html

Znaczy, jak mu się to udało, skoro kierował ruchem lotniczym? Jedyne wytłumaczenie jakie widzę, to że przez pomyłkę doprowadził do zderzenia dwóch samolotów czy śmigłowców przewożących jeńców i że go za to karnie wycofują... ;-P
.
W dodatku co kilka miesięcy Crowley wybierał roślinę rosnącą zbyt powoli albo ulegającą więdnięciu liści czy brązowieniu, albo też po prostu nie wyglądającą tak dobrze jak inne i obnosił ją wśród pozostałych.
— Pożegnajcie się z waszym przyjacielem - mawiał. - Po prostu nie potrafił dać sobie rady...

dakoblue
Wyga
Posty: 1474
Rejestracja: 24.08.07, 11:36

Re: Ścinki

Postautor: dakoblue » 29.02.08, 15:23

mogl naprowadzac samoloty na cel
ale do wlasnorecznego zabicia jeszcze daleko
Le vent nous portera

slawomir
Zaawansowany
Posty: 948
Rejestracja: 26.08.07, 20:21

Re: Ścinki

Postautor: slawomir » 01.03.08, 14:59

Mógł też w wolnych chwilach rozstrzeliwać.
Jestem człowiekiem spełnionym.

Awatar użytkownika
Adela
Harpia :-)
Posty: 2731
Rejestracja: 24.08.07, 11:50

Re: Ścinki

Postautor: Adela » 06.03.08, 00:40

Ajajajajajjjjj!!!!
Jakże ja się wstydam, żem też z tego okropnego Śląska :crybaby:

Awatar użytkownika
krakowianka
Weteran
Posty: 2769
Rejestracja: 24.08.07, 19:31
Lokalizacja: Kraków

Re: Ścinki

Postautor: krakowianka » 06.03.08, 09:19

Cz, 2008-03-06 09:08 (aktualizacja: 09:15)
Gustaw Holoubek nie żyje
W wieku 85 lat zmarł wybitny aktor teatralny i filmowy Gustaw Holoubek. Był reżyserem, pedagogiem, a także posłem na Sejm i senatorem.
Nigdy nie odkładam na jutro tego, co mogę zrobić pojutrze.

slawomir
Zaawansowany
Posty: 948
Rejestracja: 26.08.07, 20:21

Re: Ścinki

Postautor: slawomir » 06.03.08, 09:29

2001 - LISTY MIŁOSNE Obsada aktorska (ojciec Teresy),
2000 - ŚWIĄTECZNA PRZYGODA Obsada dubbingu (Pan Bóg),
2000 - OGNIEM I MIECZEM (serial tv) Obsada aktorska (senator Kisiel),
1999 - OPERACJA SAMUM Obsada aktorska (Shopsowitz, szef Mossadu),
1999 - OGNIEM I MIECZEM Obsada aktorska (senator Kisiel),
1997 - KSIĘGA WIELKICH ŻYCZEŃ Obsada aktorska (Adam Ostrowski),
1996 - AWANTURA PIERWSZA CZYLI RZECZ O PRZERWANEJ PODRÓŻY (1), AWANTURA DZIEWIĄTA CZYLI RZECZ O NIESPODZIEWANYM SPADKU (9), AWANTURA DWUNASTA CZYLI RZECZ O LITERACKIM PODSTĘPIE KORNELA MAKUSZYŃSKIEGO (12) w AWANTURA O BASIĘ (1996; serial tv) Obsada aktorska (profesor Somer),
1995 - AWANTURA O BASIĘ (1995) Obsada aktorska (profesor Somer),
1994 - OCZY NIEBIESKIE Obsada aktorska (profesor Ani i Jacka; we śnie Święty Piotr),
1989 - LAWA Obsada aktorska (Pustelnik-Gustaw (w cz. IV), Duch (w prologu cz. III), Gustaw-Konrad (w cz. III, m. in. "Wielka Improwizacja"), Poeta (w ostatniej scenie filmu recytuje fragment przedmowy do cz. III)),
1988 - NIEZWYKŁA PODRÓŻ BALTAZARA KOBERA Obsada dubbingu,
1988 - MISTRZ I MAŁGORZATA Obsada aktorska (Woland),
1988 - KRÓLEWSKIE SNY Obsada aktorska (Władysław II Jagiełło),
1986 - ZYGFRYD Obsada aktorska (Stefan Drawicz),
1986 - WERYFIKACJA Obsada aktorska (Gucio Nawrot, były redaktor naczelny "Tygodnika"),
1985 - JEZIORO BODEŃSKIE Obsada aktorska (Roullot),
1984 - ZABICIE CIOTKI Obsada aktorska (mistyk),
1984 - W STARYM DWORKU CZYLI NIEPODLEGŁOŚĆ TRÓJKĄTÓW Obsada aktorska (Dyapanazy Nibek),
1984 - PISMAK Obsada aktorska (sędzia śledczy),
1982 - NIECIEKAWA HISTORIA Obsada aktorska (profesor),
1981 - LIMUZYNA DAIMLER - BENZ Obsada aktorska (Maks Feliński, ojciec chrzestny Michała),
1981 - DZIECINNE PYTANIA Obsada aktorska (profesor),
1981 - CIEŃ (1981) Obsada aktorska,
1980 - W BIAŁY DZIEŃ Obsada aktorska (sędzia śledczy),
1979 - DIE BLECHTROMMEL Obsada aktorska (ksiądz; nie występuje w czołówce),
1978 - SZPITAL PRZEMIENIENIA Obsada aktorska (pisarz Zygmunt Sekułowski),
1977 - POKÓJ Z WIDOKIEM NA MORZE Obsada aktorska (profesor Jan Leszczyński),
1975 - MAZEPA Reżyseria, Scenariusz,
1973 - SANATORIUM POD KLEPSYDRĄ Obsada aktorska (doktor Gotard),
1973 - POPRZEZ PIĄTY WYMIAR Obsada aktorska (doktor Kopot),
1972 - WYSPY SZCZĘŚLIWE Obsada aktorska (doktor),
1971 - JAK DALEKO STĄD, JAK BLISKO Obsada aktorska (Maks),
1971 - GOYA Obsada aktorska (Migel Bermudez),
1970 - PEJZAŻ Z BOHATEREM Obsada aktorska (Rafał Wilczewski, nauczyciel historii),
1970 - DZIĘCIOŁ Obsada dubbingu (złodziej w supersamie i na prywatce; rola Adama Pawlikowskiego; nie występuje w czołówce),
1969 - URZĄD Obsada aktorska (ksiądz Miron),
1969 - SÓL ZIEMI CZARNEJ Lektor (nie występuje w czołówce),
1968 - GRA (1968) Obsada aktorska (mąż Małgorzaty),
1967 - FATALISTA Obsada aktorska (porucznik Wulicz),
1966 - ODWIEDZINY O ZMIERZCHU Obsada aktorska (sąsiad damy),
1966 - MARYSIA I NAPOLEON Obsada aktorska (Napoleon Bonaparte , Napoleon Beranger),
1966 - KLUB PROFESORA TUTKI Obsada aktorska (profesor Tutka),
1965 - SALTO Obsada aktorska (gospodarz),
1965 - PERŁY I DUKATY w PERŁY I DUKATY (cykl tv) Obsada aktorska (dyrygent Franciszek X),
1965 - CZŁOWIEK Z KWIATEM W USTACH w KLASYKA ŚWIATOWA Obsada aktorska,
1965 - MATURA w AUGENBLICK DES FRIEDENS Obsada aktorska (inżynier, profesor matematyki na tajnych kompletach),
1964 - " AWATAR" CZYLI ZAMIANA DUSZ Obsada aktorska (doktor Baltazar Charbonneau),
1964 - RĘKOPIS ZNALEZIONY W SARAGOSSIE Obsada aktorska (Don Pedro Velasquez, matematyk),
1964 - PRAWO I PIĘŚĆ Obsada aktorska (Andrzej Kenig),
1963 - NAPRAWDĘ WCZORAJ Obsada aktorska (kapitan Stołyp, szef kapitanatu portu w Darłowie),
1962 - TRIO (1962) Obsada aktorska (Ryszard),
1962 - CZAS PRZYBLIŻA, CZAS ODDALA (1) w SPÓŹNIENI PRZECHODNIE Obsada aktorska (Edward), Reżyseria,
1962 - NAUCZYCIELKA (5) w SPÓŹNIENI PRZECHODNIE Obsada aktorska (występuje w roli samego(j) siebie , aktora grającego w kręconym filmie; nie występuje w napisach),
1962 - SPOTKANIE W BAJCE Obsada aktorska (doktor Paweł),
1962 - SLNCETO A SJANKATA Obsada aktorska (znany aktor),
1962 - JUTRO PREMIERA Obsada aktorska (Zenon Wiewiórski, autor "Trzeciego dzwonka"),
1962 - 1 [PROFESOR] w GANGSTERZY I FILANTROPI Obsada aktorska ("Profesor"),
1961 - HISTORIA ŻÓŁTEJ CIŻEMKI Obsada aktorska (Stwosz Wit),
1961 - CZAS PRZESZŁY Obsada aktorska (major Kurt von Steinhagen),
1960 - ROZSTANIE Obsada aktorska (mecenas Oskar Rennert),
1960 - MARYSIA I KRASNOLUDKI Obsada aktorska-postacie animowane (lis Sadełko),
1960 - JADŹKA w KOLOROWE POŃCZOCHY Obsada aktorska (wychowawca),
1959 - WSPÓLNY POKÓJ Obsada aktorska ("Dziadzia"),
1959 - BIAŁY NIEDŹWIEDŹ Obsada aktorska (Henryk Fogiel),
1958 - POŻEGNANIA Obsada aktorska (Mirek, siostrzeniec hrabiny Róży),
1957 - PĘTLA Obsada aktorska (Kuba Kowalski),
1956 - TAJEMNICA DZIKIEGO SZYBU Obsada aktorska (nauczyciel Sądej, wychowawca klasy szóstej),
1955 - BŁĘKITNY KRZYŻ Lektor,
1953 - ŻOŁNIERZ ZWYCIĘSTWA Obsada aktorska (Dzierżynski Feliks),
==

Całe mnóstwo znakomitych wspomień a wszak to jedynie film ile miał znakomitych ról teatralnych.
Tu jak ulał pasuje wyświechtany slogan.Kultura polska poniosła niepowetowaną stratę.
Jestem człowiekiem spełnionym.

Awatar użytkownika
Mia Wallace
Jej Eminencja Harpia :-)
Posty: 4317
Rejestracja: 25.08.07, 21:41

Re: Ścinki

Postautor: Mia Wallace » 06.03.08, 10:20

Siedem lat temu był w Szczecinie. Urodzony gawędziarz, sypał anegdotkami jak z rękawa, publiczność była zauroczona. Po spotkaniu, organizator zaproponował mi zrobienie wywiadu. Zaskoczona i nieprzygotowana, doszłam do wniosku, że to nie jest postać, z którą można tak sobie usiąść i improwizować, wymyślając pytania, że może trafi się lepsza okazja. Niestety, już się nie trafi.

Kto pija,
temu mija.

slawomir
Zaawansowany
Posty: 948
Rejestracja: 26.08.07, 20:21

Re: Ścinki

Postautor: slawomir » 06.03.08, 17:11

To mi osłodziło ciut smutek.
====
Nie doszło do znieważenia prezydenta Lecha Kaczyńskiego przez Lecha Wałęsę, który w programie TVN24 stwierdził: "durnia mamy za prezydenta". Uznała tak warszawska prokuratura okręgowa i umorzyła śledztwo.
Umorzone postępowanie dotyczyło również słów senatora PO Stefana Niesiołowskiego, który o prezydencie powiedział "mały, zakompleksiony człowiek".

16 lutego 2007 r. w TVN 24 Wałęsa powiedział, że ujawniony decyzją prezydenta raport z weryfikacji WSI jest "głupi" i "w ogóle nie uwzględnia tamtych czasów". Raport wskazywał m.in., że Wałęsa ponosi "szczególną odpowiedzialność" za nieprawidłowości w WSI. Na stwierdzenie dziennikarki, że właśnie wykrzyczał swój żal do prezydenta L. Kaczyńskiego, Wałęsa odparł: "Bo tego durnia mamy za prezydenta".

O tej nieprawomocnej jeszcze decyzji prokuratury z 27 lutego 2008 r. poinformowała w czwartek na stronach internetowych jej rzeczniczka Katarzyna Szeska.

Prokuratura uznała zarazem, że brak jest danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienie przestępstwa przez Wałęsę, który w czerwcu zeszłego roku na swym blogu internetowym ostro zareagował na wywiad prezydenta Kaczyńskiego dla francuskiej TV, gdzie L. Kaczyński mówił, że Aleksander Kwaśniewski był dla Polski mniejszym zagrożeniem niż Wałęsa. "Jedno tu tylko słowo pasuje: s…syn" - napisał Wałęsa dodając, że od tej chwili nie będzie bronił za granicą rządzącej wówczas ekipy braci Kaczyńskich.
Jestem człowiekiem spełnionym.

Awatar użytkownika
DoggieDaisy
Witch :-)
Posty: 956
Rejestracja: 24.08.07, 13:38

Re: Ścinki

Postautor: DoggieDaisy » 06.03.08, 19:24

krakowianka @ 06 Mar 2008, 09:19 pisze:Cz, 2008-03-06 09:08 (aktualizacja: 09:15)
Gustaw Holoubek nie żyje
W wieku 85 lat zmarł wybitny aktor teatralny i filmowy Gustaw Holoubek. Był reżyserem, pedagogiem, a także posłem na Sejm i senatorem.


Nie wierzę. :crybaby:

Awatar użytkownika
Arcana
Harpia :-)
Posty: 763
Rejestracja: 24.08.07, 14:23

Re: Ścinki

Postautor: Arcana » 06.03.08, 20:37

Na TVP Kultura dzis wieczor poswiecony wspomnieniom o Gustawie Holoubku.
Dla mnie Holoubek to Teatr. Dramatyczny za dyrekcji Holoubka byl najlepszym teatrem jaki znalam. Wcale nie czujac, ze tak szybko sie skonczy, zdazylam byc chyba ze 20 razy na Krolu Learze z Holoubkiem jako Learem i Fronczewskim w roli blazna; po pare razy bylam na Operetce i innych przedstawieniach.
Nie widzialam nigdy Dziadow Dejmka. Nie maja zarejestrowanych czy co?

slawomir
Zaawansowany
Posty: 948
Rejestracja: 26.08.07, 20:21

Re: Ścinki

Postautor: slawomir » 09.03.08, 23:39

32 - letni mężczyzna został aresztowany w brytyjskim mieście Wiltshire pod zarzutem symulowania aktu seksualnego z... latarnią uliczną - informuje brytyjski dziennik Daily Telegraph.


Policjanci otrzymali wezwanie na jedną z ulic w mieście Westbury. Poinformowano ich, że przed domem zamieszkanym przez kilka kobiet niezidentyfikowany mężczyzna zachowuje się nieodpowiednio - powiedział rzecznik miejscowej policji. Przybyli na miejsce policjanci aresztowali go pod zarzutem nieobyczajnego zachowania w miejscu publicznym. Mężczyzna został zwolniony za kaucją. Jednak w trakcie śledztwa i po przesłuchaniu kilku świadków, w tym dzieci policja wezwała go na ponowne przesłuchania. - Czekamy na decyzję, czy w tej sprawie będą przedstawione zarzuty - powiedział rzecznik policji w Wiltshire.

Seria seksualnych incydentów

To kolejny z serii incydentów seksualnych z udziałem przedmiotów codziennego użytku. Niedawno prasa w Wielkiej Brytanii informowała o aresztowaniu polskiego robotnika budowlanego, który uprawiał seks z odkurzaczem . Polak został przyłapany przez ochronę budynku w trakcie kompromitującego aktu z odkurzaczem marki Henry Hoover. Mężczyzna twierdził, że czyścił nim swoją bieliznę. W zeszłym roku Brytyjczyk Robert Stewart został skazany na trzy lata więzienia, po tym jak nakryto go na uprawianiu seksu z motocyklem. Nagi od pasa w dół 51-latek został przyłapany przez dwóch sprzątaczy w hostelu Aberley House na południu Szkocji. - Przerwał tylko na chwilę, pytając "o co chodzi, panowie?" po czym zaczął ruszać biodrami, jakby symulował seks - relacjonowali świadkowie zdarzenia. W 1993r. elektryk Karl Watkins z Redditch trafił do więzienia po tym jak uprawiał seks z chodnikiem.
Jestem człowiekiem spełnionym.

Awatar użytkownika
Adela
Harpia :-)
Posty: 2731
Rejestracja: 24.08.07, 11:50

Re: Ścinki

Postautor: Adela » 09.03.08, 23:52

slawomir @ 09 Mar 2008 23:39 pisze:Seria seksualnych incydentów

To kolejny z serii incydentów seksualnych z udziałem przedmiotów codziennego użytku. Niedawno prasa w Wielkiej Brytanii informowała o aresztowaniu polskiego robotnika budowlanego, który uprawiał seks z odkurzaczem . Polak został przyłapany przez ochronę budynku w trakcie kompromitującego aktu z odkurzaczem marki Henry Hoover. Mężczyzna twierdził, że czyścił nim swoją bieliznę. W zeszłym roku Brytyjczyk Robert Stewart został skazany na trzy lata więzienia, po tym jak nakryto go na uprawianiu seksu z motocyklem. Nagi od pasa w dół 51-latek został przyłapany przez dwóch sprzątaczy w hostelu Aberley House na południu Szkocji. - Przerwał tylko na chwilę, pytając "o co chodzi, panowie?" po czym zaczął ruszać biodrami, jakby symulował seks - relacjonowali świadkowie zdarzenia. W 1993r. elektryk Karl Watkins z Redditch trafił do więzienia po tym jak uprawiał seks z chodnikiem.

Ale jaki ten odkurzacz sympatyczny!
Można się zakochać! :ok:
Obrazek

Awatar użytkownika
Brasi
Harpia :-)
Posty: 215
Rejestracja: 24.08.07, 21:28

Re: Ścinki

Postautor: Brasi » 10.03.08, 00:18

I zadowolony :cheess:

Awatar użytkownika
Rozwielita
Zaawansowany
Posty: 794
Rejestracja: 24.08.07, 14:17
Lokalizacja: Wieś

Re: Ścinki

Postautor: Rozwielita » 10.03.08, 00:41

Pozostając w temacie :cheess:
Załączniki
tv67.jpg
Człowiek dobrze wychowany, to taki, który kota nazywa kotem nawet
wtedy, jak na niego wlezie po ciemku.

slawomir
Zaawansowany
Posty: 948
Rejestracja: 26.08.07, 20:21

Re: Ścinki

Postautor: slawomir » 13.03.08, 12:52

Jeśli skończyły Ci się pomysły, jak wytłumaczyć szefowi kolejne spóźnienie do pracy, skorzystaj z naszej rady. Nie ma nic lepszego niż poranny seks. Nie tylko poprawia krążenie krwi, zwiększa naszą odporność na ból, ale przede wszystkim poprawia humor. A kiedy wejdziesz do pracy ze słowem "orgazm" wypisanym na twarzy, Twój przełożony na pewno odpuści sobie narzekanie. No chyba, że będzie zazdrosny.



Seks zamiast porannej gimnastyki

Zamiast zrywać się z łóżka jak tylko zadzwoni budzik, by ćwiczyć skłony i przysiady, lepiej namów partnera na "fikołki". Jak podaje "The Sun", naukowcy z Queen’s University w Belfaście odkryli bowiem, że nie ma nic zdrowszego niż poranny seks. Z powodzeniem może on zastąpić aerobic, równie skutecznie wzmacniając kości. Uprawiając miłość, tak jak podczas ćwiczeń angażujemy wszystkie mięśnie i możemy spalić nawet 300 kalorii w godzinę. A to oznacza również lepszą przemianę materii, pełną kontrolę nad prawidłową wagą i zero zagrożenia ze strony cukrzycy.

Koniec z chorobami

Wystarczy kochać się trzy razy w tygodniu, by zmniejszyć ryzyko zawału serca. Bo podczas miłosnego uniesienia poprawia się nam krążenie i ciśnienie krwi - pisze "The Sun".

Te pary, które decydują się na poranne pieszczoty tylko dwa razy w tygodniu, też mogą liczyć na zdrowotne profity. Badacze podają, że nie grozi im zachorowanie na grypę i przeziębienia.

Zamiast pigułki na ból głowy

"Nie teraz kochanie, boli mnie głowa" - to najmniej odpowiednia wymówka, jaką mogły wymyślić kobiety. Naukowcy, zapewne mężczyźni, odkryli bowiem, że nie ma lepszego lekarstwa na ból niż seks. Chwilę przed szczytowaniem, kiedy jest nam już naprawdę dobrze, nasz organizm wydziela oksytocynę, naturalnego zabójcę m.in. migreny czy PMS.

Koniec z kozetką u psychologa

Zamiast spotkań z psychologiem i łykania leków na depresję, po prostu kochaj się regularnie. Jeśli bowiem wierzyć naukowcom i swojej intuicji, nic tak nie poprawia nastroju, jak czułości w ramionach ukochanego. Bo kiedy on nas całuje, nasz organizm produkuje sporą dawkę dobrego humoru na cały dzień.

Odwołaj wizytę u kosmetyczki

Po co wydawać pieniądze na fryzjera czy kosmetyczkę? Wystarczy seks! Dzięki niemu lśnią nam włosy, a nienaganna cera ma zdrowy, brzoskwiniowy odcień. No i znika zmora wszystkich 30-latek. Pierwsze pojawiające się zmarszczki. Czy trzeba więcej argumentów, by przestawić budzik na wcześniejszą godzinę?
Jestem człowiekiem spełnionym.

Awatar użytkownika
Adela
Harpia :-)
Posty: 2731
Rejestracja: 24.08.07, 11:50

Re: Ścinki

Postautor: Adela » 16.03.08, 23:32

Młody mężczyzna zginął zjeżdżając po poręczy schodów ruchomych w centrum handlowym Złote Tarasy w Warszawie.

Mężczyzna był pijany. Próbował zjechać po poręczy, stracił równowagę i runął kilka poziomów z dół - podaje TVP.

Zginął na miejscu. - Spadł z wysokości kilku pięter, to było kilkanaście metrów - mówi w TVN24 rzecznik Komendy Stołecznej Policji, Marcin Szyndler.
==========================================================
DO NAGRODY DARWINA!

slawomir
Zaawansowany
Posty: 948
Rejestracja: 26.08.07, 20:21

Re: Ścinki

Postautor: slawomir » 18.03.08, 14:19

Już za trzy miesiące w Toskanii koty i psy będą mogły korzystać z kulturalnych uciech. Politycy wszystkich partii byli jednomyślni - zwierzęta też mają prawo poleżeć na plaży, wrzucić coś na kieł, czy pójść na przechadzkę do muzeum. A wszystko w myśl zasady: NIE! dla dyskryminacji zwierząt.
Projekt - popierany przez wszystkie siły polityczne - przewiduje, że czworonogi będą miały prawo wstępu do miejsc publicznych "za okazaniem" legitymacji zdrowia, stwierdzającej, że są one zdrowe i przeszły wszystkie wymagane szczepienia. Psy będą musiały być trzymane na smyczy.

Na razie tylko miejsce pod stołem

Inicjatorzy nowych przepisów z partii Zielonych podkreślają, że są one zgodne z konstytucją regionu Toskania, zabraniającą dyskryminacji zwierząt. Projekt ma jednak swoich przeciwników. - A kto obroni ludzi, mających alergię na sierść? - pytają.

Zdumienia nie kryje też dyrektor florenckiej galerii Uffizi, Cristina Acidini, która nie wyobraża sobie czworonogów w salach muzealnych. - Wolę oglądać je na obrazach - mówi.

Kucharze są bardziej życzliwi... Jeden z najbardziej znanych włoskich szefów kuchni Fulvio Pierangelini, właściciel restauracji w miejscowości San Vincenzo w Toskanii, zapewnia, że "jeśli psy okażą się dobrze wyedukowane, restauracja będzie dla nich otwarta". Pierangelini zastrzega jednak, że specjalnego menu dla czworonogów przygotowywać na razie nie zamierza. - Nie dam się namówić na to, by usmażyć dla nich stek albo rybkę.

Pies w operze? Po co go tak torturować?

Ale są też tacy, którzy w nowych przepisach widzą zagrożenie nie tyle dla siebie, co dla czworonogów. - Pochodzący z Toskanii światowej sławy reżyser teatralny i filmowy Franco Zeffirelli (właściciel czterech psów) mówi wprost: - Nigdy nie zabrałbym moich psów na koncert do La Scali, bo to byłaby to dla nich wyjątkowa tortura - podkreśla artysta.

O projekcie ustawy przygotowanym przez władze regionu napisał we wtorek dziennik "Corriere della Sera".
==============
A dlaczego psy i koty kunia a żołwie albo słonie
Jestem człowiekiem spełnionym.

Awatar użytkownika
Brasi
Harpia :-)
Posty: 215
Rejestracja: 24.08.07, 21:28

Re: Ścinki

Postautor: Brasi » 24.03.08, 23:04

Nie żyje dziennikarz Janusz "Kosa" Kosiński

W warszawskim szpitalu po ciężkiej chorobie zmarł dziś dziennikarz muzyczny Janusz "Kosa" Kosiński. Miał 64 lata.
- W poniedziałek nad ranem odszedł nasz Redakcyjny Kolega i Przyjaciel Janusz "Kosa" Kosiński. Odszedł wybitny redaktor muzyczny, opiekun, doradca, szanowany i życzliwy Kolega, serdeczny Przyjaciel - taką informację zamieścili na stronie internetowej redakcyjni koledzy Kosińskiego z Antyradia.

- Trudno mi powiedzieć, że go wspominam, bo wydaje mi się, że Janusz jest cały czas obecny - powiedział dziennikarz Programu III Polskiego Radia Paweł Sztompke. Sztompe zaznaczył, że poznał Kosińskiego prawie 40 lat temu, kiedy ten był już "gwiazdą radiową". Pracowali w tych samych redakcjach przez 30 lat. - Janusz zawsze się interesował "odkurzonymi przebojami", lata 60. najbardziej lubił, ale właściwie jego gust muzyczny daleko wykraczał poza te zainteresowania - mówił dziennikarz.

"Kochał rock'n'roll'a"

- Jego zawodowy dorobek spokojnie dawał mu szansę bycia mistrzem, ale on był do bólu normalny i do bólu prawdziwy, zwyczajny - podkreślił Sztompke. ", kochał muzykę, kochał motory. Właśnie jeżdżenie na motorze w skórzanej kurtce było jego wielką pasją - dodał Sztompke.

Z kolei dziennikarz muzyczny Jan Chojnacki wspomina Kosińskiego "jako bardzo aktywnego, nadaktywnego człowieka, który wokół siebie stale stwarzał aurę twórczego niepokoju". - Był zawsze w pobliżu i ludzie dobrze się z tym lczuli, bo wiedzieli, że mają w nim oparcie - dodał. - Myśmy się spotkali w Trójce, on tam był od zawsze. Był dla mnie taką trójkową opoką. Trójka była zawsze i zawsze był "Kosa" - mówił Chojnacki. - Niemal każde miejsce w radio jakoś się z nim kojarzy - podkreślił.

Zaczynał w Rozgłośni Harcerskiej

Kosiński swoją zawodową przygodę z Polskim Radiem rozpoczął na początku lat 60. jako współtwórca listy przebojów Rozgłośni Harcerskiej, a potem dziennikarz muzyczny radiowej Trójki. Był autorem lub współautorem wielu audycji muzycznych - "Odkurzone Przeboje", "Lista Przebojów dla Oldboyów", "Winien i ma" (za którą otrzymał Złoty Mikrofon) czy "Nocna Polska". Był członkiem Akademii Muzycznej Trójki, Komisji Artystycznej wyłaniającej polskich uczestników Eurowizji. Pracował też w Telewizji. W ostatnich latach związany był z Antyradiem.

Awatar użytkownika
Mia Wallace
Jej Eminencja Harpia :-)
Posty: 4317
Rejestracja: 25.08.07, 21:41

Re: Ścinki

Postautor: Mia Wallace » 26.03.08, 20:13

Jak nie zostać seryjnym mordercą

Z Krzysztofem Majchrzakiem rozmawia Przemysław Szubartowicz

– Początkowo nie chciał pan się ze mną spotkać, mówiąc, że jedyna rzecz, która teraz pana zaprząta, to rozpaczliwa walka ze sobą o to, aby nie stać się seryjnym mordercą. Powiało grozą.
– Spokojnie. To rozwiązanie dość jednokierunkowe. Próbuję poszukać innego.

– Co wzbudziło takie emocje?
– Kiedy tak obserwuje się tzw. to wszystko: całe to agresywne, chamskie lansiarstwo, głupie reklamy, kretyńsko gęgających pogodynów i pogodynki, pełne frazesów gęby aktorów, którzy nigdy na ekranie nie udowodnili tego, o czym z tupetem trąbią w wywiadach z tabloidów – ma się ochotę zostać seryjnym mordercą, a potem, w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku, odpocząć w więzieniu. Na dokładkę ten nieszczęsny nestor scen dramatycznych, którego walizka z pieniędzmi ciągnie prosto do banku – z hukiem wycofuje się z branży przy akompaniamencie szlachetnej paplaniny o opłakanym stanie kultury!

– Nie podoba się panu, że Marek Kondrat – bo o niego, jak sądzę, panu chodzi – zarabia pieniądze w reklamie?
– Nie obchodzi mnie, jak on zarabia. Może sobie do upojenia pstrykać pretensjonalne foty z kielichem wina, pozując na filozofa. Irytujące jest to, że ostatni dobry film zrobił kilkadziesiąt lat temu, a zachowuje się jak wieszcz narodowy: „Odchodzę, bo nie mogę na to patrzeć”. I co ta biedna polska kultura teraz pocznie bez „Prawa ojca 2” czy „Złota dezerterów 3”?! Usiąść i płakać.

– Kondrat grał też w „Dniu świra”, choć wiem, że nie lubi pan tego filmu.
– Powszechnie też wiadomo, że nie przepadam za samym Markiem Koterskim, którego filmy wydają mi się grubo ciosanymi knotami z pseudogłęboką tezą w tle. Pozbawione niuansowania i sublimacji. To nie są moje ulubione środki reżyserskie.

– A Andrzeja Wajdę pan lubi?
– Szczerze mówiąc, zawsze przeszkadzało mi jego górnolotne demiurgowanie. Jego babranie się w polityce, tak wychwalane, które wywindowało go na ojca kultury filmowej, jakoś mnie nie pociąga. Natomiast „Katyń” mile mnie rozczarował. To zrobiony z szerokim gestem, ale skromny, poruszający film. Uwielbiam też jego adaptacje Iwaszkiewicza, „Brzezinę” i „Panny z Wilka”. Te filmy zostawiły we mnie potężny i stymulujący ślad.

Kicz, czyli...

– Wróćmy jeszcze do tej walizki. Kondrat zawsze mówi o aktorstwie w kategoriach rzemiosła, próbuje je odczarować, pozbawić posłanniczych cech. Może w tym sensie ma prawo mówić to, co mówi o polskim kinie?
– Co to znaczy: pozbawić posłanniczych cech? To tak, jakby pozbawić posłanniczych cech samą substancję kultury. Prawo ma, jak każdy, mówić, co mu się podoba. Tylko to wydaje się trochę podejrzane, jeśli się weźmie pod uwagę pewne jego dość dyskusyjne propozycje filmowe. Poza tym, mówiąc otwartym tekstem, dysponuje techniką pokazywania, a nie bycia. Jest jak aktor z okresu międzywojnia: Bodo, Żabczyński, Dymsza. Wie pan, te wszystkie wesołe, sprawne operusy. W ogóle dzisiejsza kultura przypomina mi chłam międzywojnia.

– Czyli kicz...
– Kicz. Współczesna kultura jest jego nowym wcieleniem, bo jest najtandetniejsza od dziesięcioleci. Jeszcze niedawno mieliśmy albo filmy typu „Kapitan Sowa na tropie”, albo takie, które walczyły z Ruskimi. A dziś mamy nowy rodzaj choroby – wszechogarniającą korporacyjną szmirę. Jednak nie może na tę rzeczywistość szczekać facet, który ewidentnie przykłada rękę do nieszczęścia.

– To kto może szczekać?
– Ten, kto robi cokolwiek, żeby to naprawić. Kto się zarzyna, próbuje. Jeżeli ktoś niczego nie próbuje, nie ma prawa szczekać. Podobnie jak wyborca, który nie głosuje, nie ma prawa szczekać na politykę. Zresztą to czarnowidztwo nie jest uprawnione. Filmy ostatniego festiwalu w Gdyni upewniły mnie, że nadchodzi czas, kiedy ludzie coraz częściej będą się wstydzić pokazywać fajans.

– No dobrze, ale jak to się ma do tego kiczu, o którym pan mówi?
– On jest wszechobecny, oddychamy nim, a ja mówię o pewnym wycinku. O kinie, które zaczyna ruszać w dobrym kierunku. Napawa to nadzieją, że może i u nas zaczną powstawać filmy „wysokie” i zarazem kierowane do szerszej widowni, takie jak „Pulp Fiction” czy „Fargo”. Bo nie istnieje dylemat: kultura wysoka albo niska. Że z jednej strony mamy obrazy dla malarzy, filmy dla filmowców, balety dla baletmistrzów, a z drugiej szeroką rzeką płynący chłam dla idiotów. Taką opozycję wymyślili nieudacznicy i cwaniacy. Rzecz w tym, żeby mieć wysublimowany warsztat i inklinacje do spotkania z każdym człowiekiem na widowni. Taki gest, jaki mają Kusturica, Almodóvar czy Ferrara.

– Czy jak pan grał w „Quo vadis” Kawalerowicza, to miał pan kontakt z szerokim gestem?
– Nie miałem do czynienia z szerokim gestem. Obiecywano mi, że będziemy studiować temat, spotykać się na próbach przed filmem itp., itd. A wyszła z tego szybka robótka „na kolanie”. Dziwiłem się, jak Kawalerowicz może kręcić poważny film, opierając się na scenariuszu, który przypominał bryk lektury szkolnej. Nie miałem zbytniego szacunku dla ówczesnej epidemii nakręcania lektur szkolnych, ale fakt, że Kawalerowicz nakręcił „Matkę Joannę od Aniołów”, „Pociąg” czy „Austerię”, upewniał mnie, że będę miał do czynienia z poważną realizacją. Niestety, wyszło inaczej. A moje usiłowania, żeby cokolwiek zmienić, powodowały nieustanne napięcia na planie. Nie chcę zresztą obgadywać Kawalerowicza.

– Kolegów z planu też pan nie obgada?
– Obgadam. Do szału doprowadzał mnie na przykład fakt, że pan Linda maniakalnie przyczepiał do obiektywów kamer kartki z tekstem swojej roli. Jeżeli miał kwestię powyżej trzech linijek, już musiał to czytać. Trochę słabo, jak na wiodącą postać w projekcie. Dlatego z radością obserwuję, jak rodzi się formacja twórców filmowych, którzy, jak mówiła moja babcia Ola, mają wstyd.

Dziennikarze i lansiarze

– A potem znowu Krzysztof Kłopotowski napisze, że to nie żaden wstyd, tylko puszczanie oka do jakiegoś lobby. Wspominał pan kiedyś z żalem, że ten krytyk zarzucał „Pornografii” Jana Jakuba Kolskiego, iż podlizuje się Żydom, a powinna homoseksualistom.
– Niech pan lepiej nie wspomina o Kłopotowskim, bo to jest niezabliźniona rana. Na jego miejscu już dawno znalazłbym sposób, żeby przeprosić. Nie chcę o nim gadać. Ale jego postać przywołuje ważny temat kondycji polskiego dziennikarstwa.

– Jaka jest ta kondycja, pańskim zdaniem?
– Dziennikarze dzielą się na tych, którzy po prostu uprawiają zawód dziennikarza, i na lansiarzy. Do lansiarzy zalicza się m.in. pewien wiekowy już pan w papuzim krawacie z TVN, który beztroski jak szczypiorek raz mówi o 38 śmiertelnych ofiarach ataku gazowego w Czadzie, a innym razem o tym, że Paris Hilton zamieniła różową podpaskę na niebieską. W obydwu wypadkach tak samo macha łapami, chwacko pohukując, bo chce być medialny. Wow, ekstra i na czasie! Dziennikarz lansiarz nie przekazuje informacji, tylko na tle informacji ukazuje przede wszystkim siebie. Poza tym formuła szybkiego obrazka spowodowała, że dziś wystarczy parę razy poprowadzić głupi kwiz, ugotować coś w „Kawie czy herbacie”, przeprowadzić rozmowę o niczym, potem zatańczyć na lodzie, zaśpiewać z gwiazdami i jest się tzw. kimś. Ten mechanizm sprawia, że dziś gwiazdą może być każdy: a to pogodynka, a to srynka, a to facet, który prowadzi program motoryzacyjny. Byle buzia była znana i lubiana. Hops i jestem celebrity! Największy kłopot te leszcze mają potem, kiedy przychodzi odpowiedzieć na pytanie: co zrobić z tą popularnością, kiedy kolejny konkurs wędkarski, koński albo tenisowy już nie bawi?! Pozostaje nudne bywanie na lansiarskich imprezach. I gorączkowe wypatrywanie, gdzie na sali znajdują się fotoreporterzy tabloidów.

– Tylko że oglądalność to jest bożek show-biznesu.
– Ale zarazem cały świat zna i ogląda Davida Lyncha czy Tarantina, chociaż nie uprawiają kurwiarstwa.

– Jednak w telewizji to nie „Zagubiona autostrada” czy „Jackie Brown” znajdzie się w najlepszym czasie antenowym, tylko jakiś teleturniej.
– To nie do końca zależy od telewidzów, choć w kółko trąbi się, że to widz decyduje o wszystkim. Winne jest szefostwo korporacji medialnych. Mechanizm działania jest taki: siadamy przy stole i ustalamy, że chcemy zarobić górę kasy. Więc co robimy? Szukamy miernot, które dla sławy zrobią wszystko. Miernoty ruszają w te pędy robić serialową sieczkę. Po kilku zaledwie odcinkach artysta, który miałby duże trudności z dostaniem się do kółka dramatycznego w powiatowym domu kultury, zdobywa popularność. Tak jak popularne jest logo znanych programów czy deseń na opakowaniu gumy do żucia. Te miernoty wchodzą w tzw. obieg i już tworzy się dla nich ślizgane i tańczone konkursy, rozkręca się rywalizację, żeby jak najwięcej miłośników seriali to oglądało. I – że powtórzę – bynajmniej nie chodzi tu o widza, o którego interesach tak się trąbi, ani nawet o występujących w tym bajorze sprzedawczyków, tylko o reklamodawców, którzy za 30 sekund w prime timie dadzą kilka milionów dolarów. I to jest czysty zarobek dla korporacji. Cała reszta to trybiki w machinie, alfonsy i chłystki, które nawet nie orientują się, w czym biorą udział. Tyle na ten temat.

Grzech zapalczywości

– Czy pan jest idealistą?
– Jestem praktyczny. Chcę się ze sobą dobrze czuć, bo jestem na siebie skazany.

– A jak pan tak chlasta tych swoich kolegów po fachu...
– Po jakim, kurwa, fachu?!

– Dobra, powiedzmy, że z branży... No to potem nie przeszkadza panu opinia dziwaka, typa spod ciemnej gwiazdy? Czy pan wie, że ludzie się pana boją?
– Wiem, i tyle mnie to irytuje, co martwi. Jednak nie mogę wyprzeć się siebie, nawet jeśli w zamian miałbym być pluszowym milusińskim, lubianym przez wszystkich. Z drugiej strony naprawdę nie odpowiadam za to, że 90% polskiego show-biznesu to towarzystwo podejrzanego prowadzenia. Nie wymyśliłem tego, po prostu reaguję na te aspekty życia, z którymi mam styczność. I nie mam notesu wypchanego przyjaciółmi, tam jest bardzo mało nazwisk. Ale te kilka osób to jest moja ostoja, mój dom. Człowiek nie jest w stanie podobać się wszystkim, aczkolwiek ja bym chciał.

– Naprawdę? Kondratowi, Koterskiemu, Wajdzie i Kłopotowskiemu też?
– Tak, im też. Chciałbym tak umieć zarysować moje do nich pretensje, żeby po tym wszystkim mnie polubili. Ale, niestety, ciągle popełniam grzech zapalczywości. Gdybym umiał być w pełni asertywny – wszystkie te sytuacje zaowocowałyby zacieśnieniem kontaktu.

– W kolorowych pisemkach można o panu wyczytać, że jest pan typem „prawdziwego mężczyzny”. Jest pan?
– Prawdziwego mężczyzny? Tyle kryptociot ćwiczy dziś boks, udaje rycerzy, gra herosów, prowadzi programy, nieustannie wspominając o szaleńczym seksie, że naprawdę kategoria „prawdziwy mężczyzna” straciła swój czar. Nie robi to na mnie wrażenia.

– Jest pan homofobem?
– Niech pan tak do mnie nie mówi.

– Ale ja się pana nie boję. Tylko pytam.
– Cieszę się. Nie irytuje mnie to, że ktoś jest gejem, ale że to ukrywa. Zasłania się żonami, dziećmi, krzywdząc wszystkich wokół, a najbardziej siebie, tworząc nie tylko karykaturę mężczyzny, ale i karykaturę człowieka. Na szczęście wiele takich istot ma potężnego powiernika – Pedra Almodóvara. On pierwszy w sposób poważny zarysował temat odrębnych preferencji seksualnych i pouczył, że wszyscy, kimkolwiek są, gorączkowo oczekują od nas miłości i przytulenia.

– Przyzna pan jednak, że w Polsce inność seksualna wciąż jest potępiana i że ten problem podlega wykluczeniu społecznemu. Nie każdego stać w takich warunkach na coming out.
– Ale ja nie mówię o polskim ciemnogrodzie, mówię o świecie, gdzie struktury demokratycznego państwa są ugruntowane i gdzie kino Almodóvara ma realny wpływ na ludzi. Nie wiem zresztą, która orientacja jest słuszna, homo czy hetero, wiem jedynie, co mi się podoba. I bardzo cenię kogoś, kto potrafi na przykład powiedzieć: nie zagram tej roli, nie uda mi się, ponieważ jestem istotą homoseksualną. To jest po prostu szczere. I piękne.

Kompromis to świństwo?

– Jakie pan właściwie ma poglądy? Z jednej strony jest pan wolnościowy, z drugiej rewolucyjny, z trzeciej konserwatywny. Nie pasuje pan do polskiego tygla politycznego.
– W sprawie polityki mam do powiedzenia tylko tyle, że się na polityka nie nadaję. To nie jest robota dla mnie. I jestem na tyle dorosły i przenikliwy, żeby wiedzieć, iż politykiem nie da się być, nie popełniając mniejszego czy większego świństwa, które nazywa się eufemistycznie kompromisem, bo w polityce kompromis zbyt często oznacza po prostu świństwo. I do czasu wejścia w sektor władzy można z dumą obnosić kamienne tablice ze świętymi przykazaniami. Ale potem, misiu, gdy zaczniesz rządzić, wyrzucisz je, ponieważ z nimi nie da się trwać w tej strukturze. Polityka jest dla ludzi, którzy umieją przymknąć oko. To fatygujące. Chłop działa wyraźnie: nie chcę – wychodzę.

– A jako obywatel dobrze się pan czuje w świecie, w którym politycy wyskakują z każdej lodówki?
– Powiedziałem wcześniej, że kultura wróciła do tandety międzywojnia. Polityka też. Ona ma być teraz kolorowa, medialna, do sprzedania. Szef korporacji nie pochwali dziś pana za solidny program publicystyczny typu „7 dni świat”, gdzie byli Jonas, Mroziewicz i Turski, opowiadali fascynujące, mądre, analityczne rzeczy. Teraz trzeba dokopać, ośmieszyć, wszystko musi być ucyrkowione. Wielu dziennikarzy i polityków na to idzie, nieustannie błaznując, powątpiewając, że prawda i normalność może być atrakcyjna. Nigdzie na świecie w poważnej stacji nie analizuje się w przeglądzie prasy gazet typu „Fakt” czy „Super Express”. Bo wiedzą, że „Bild” to po prostu chłam dla onanistów i tępaków. W światowym show-biznesie jest podobnie. Aktorzy z serialowych bredni rzadko przedostają się na duży ekran, stanowiąc odrębny sektor kultury. Chciałbym, żeby i u nas do tego doszło.

– To dlaczego „Fakt” jest najlepiej sprzedającą się gazetą w Polsce?
– Dlatego, że nigdy czegoś takiego u nas nie było. Tylko dlatego. To musi się jakoś wydymić. A czy pan przypuszczał, że będziemy kiedyś bez paszportów zasuwać do wybrzeży Portugalii? Ja sobie tego nie wyobrażałem. To jest cud. I dlatego nie mam za złe „Faktowi”, że się dobrze sprzedaje. Mam za złe innym gazetom, że są nudne. Tak jak nie mam za złe Saramonowiczowi, że jego „Testosteron” ma sukces finansowy. Mam za złe tzw. kinu ambitnemu, że nie idzie do przodu. Ten cały chłam powinien być wyzwaniem: zróbcie coś na poziomie, co jednocześnie porwie tłumy. Zamiast wiecznie narzekać, dbajmy o to, co wartościowe. I nie żałujmy sobie nawzajem gestów szacunku i podziwu. A może trzeba już wydać manifest pt. „Dymamy kichę na potęgę”? Nie wiem.

– Jakiś czas temu w warszawskim Teatrze Powszechnym pojawił się manifest młodych twórców teatralnych pod hasłem „Jebać starych”. I ci starzy byli oburzeni, że młodzi w takich kategoriach postrzegają konflikt pokoleniowy.
– Ma pan adres tego gościa? Nawet gdybym miał 30 lat więcej, chętnie dałbym mu po mordzie. To nie jest żaden bunt, tylko ohydna gówniarska buta, która nie ma pojęcia, na czym m.in. polegał konfucjanizm i cała kultura Azji. Tam się szanuje starych ludzi. Ba, byle łobuz na ulicy, który kradnie i bije podobnych sobie, wie, że niehonorowo jest popchnąć staruszka. To jest właśnie etos łobuza. I co, tamto uszło bezkarnie?

– Uszło tak, że Zbigniew Zapasiewicz grzecznie tłumaczył, że co innego chamstwo, a co innego mierzenie się z młodymi na scenie. Że Hamleta można nawet wyprowadzić na ulicę, gdy ma to sens.
– Wie pan, Zapasiewiczowi ci młodzi mogą buty czyścić. Dowiódł na przykład, że najlepszym aktorem jest logika. I od tego zaczyna się nowoczesność, a nie od wyprowadzania Hamleta na ulicę. Zapasiewicz jest nowoczesny dlatego, że podchodzi do zawodu niczym badacz, a nie bezmyślna marionetka ze szkoły teatralnej. Z kolei formuła Gustawa Holoubka jest taka, że aktorstwo bez domieszki autoironii i sarkazmu nie jest nic warte. Tak więc dzięki logice, autoironii i sarkazmowi możemy uniknąć wszelkich przedwojennych bredni typu „Czi Lucina to dziewczina, Janku, ja kłocham cię”. To straszne, że z tamtych czasów jedynie Junosza-Stępowski da się dziś oglądać bez wstrętu i poczucia groteski. To proste: jeżeli coś się nie sprawdza po latach, to znaczy, że było do dupy. Tak jak do dupy jest kultura narodowa.

Drugi policzek

– Polska też?
– Każda. Zresztą Llosa powiedział: „Jeżeli kultura jest narodowa, to znaczy, że jest zła”. Bo kultura jest dziedzictwem świata. Nie chcę, żeby przypisywano mi brak szacunku dla wszystkich ofiar naszych zrywów powstańczych i wojen, których tragiczna historia tak wrosła w naszą kulturę. Ale to jest jedna sprawa, a spojrzenie na kulturę jako dzisiejszą przestrzeń do działania to coś jeszcze innego. I teraz, kiedy już ustało zagrożenie komunizmem, a polscy reżyserzy zostali odcięci od dojnej krowy aluzyjności, o zaściankowości naszej kultury decyduje właśnie to, że jesteśmy ciągle polscy. Ciekawe, dlaczego kino irańskie zdobyło ostatnio tyle nagród na świecie. Tam nie można pokazywać kobiet, więc dają małe dziecko, dwie kozy i step. Ale czy to jest narodowe kino irańskie? Nie, to jest kino o zmierzchu, wschodzie słońca, rosie, zimnie, o cieple, głodzie oraz o tym, że koza padła. I w Berlinie nagroda jest. A u nas każdy scenariusz, mniej lub bardziej, jest umoczony w paradygmacie romantyzmu. Kogo to obchodzi?!

– Doskwiera panu polskość?
– Doskwiera. Ale widzę światełko nadziei: podlizywanie się najpodlejszym gustom powoli przestaje być szpanem. Wystarczy wspomnieć „Sztuczki” Jakimowskiego, „Rezerwat” Palkowskiego czy „Wszystko będzie dobrze” Wiszniewskiego ze wspaniałą rolą Więckiewicza. Kiedy odbierał w Gdyni nagrodę, powiedział, że naprawdę wszystko będzie dobrze. Gorąco w to wierzę. Gdybym tylko jeszcze umiał nadstawiać drugi policzek, byłbym księdzem.

– Jakiej wiary?
– Nieważne. Ale to, że zrezygnowałem z zostania seryjnym mordercą, to już jest coś, nie sądzi pan?

(za http://www.przeglad-tygodnik.pl)

Kto pija,
temu mija.

Awatar użytkownika
ijka
Początkujący
Posty: 71
Rejestracja: 27.08.07, 09:21

Re: Ścinki

Postautor: ijka » 27.03.08, 12:34

:blink:

Mężczyzna w ciąży

"Mężczyzna" urodzi dziecko

To nie żart. Thomas Beatie wygląda jak facet, czuje się jak facet i jak facet zachowuje. Mimo to jest... w najprawdziwszej ciąży. Jak to możliwe? Otóż Thomas był kiedyś kobietą i wykorzystał resztki swojej kobiecości do zajścia w ciążę.



Thomas Beatie mieszka w amerykańskim stanie Oregon. Urodził się jako kobieta, ale zdecydował się zmienić płeć. Przeszedł operację usunięcia piersi, stosuje też kurację hormonalną. Jej celem jest wykształcenie męskich cech, takich jak zarost czy mocniejsza budowa ciała.

To niesamowite

Pan Beatie nie poddał się jeszcze zabiegowi usunięcia macicy i uformowania członka. Mimo to czuje się jak facet i - jak na prawdziwego mężczyznę przystało - ma swoja panią. Ożenił się z nią i chciał mieć dziecko. Jednak okazało się, że jego wybranka nie może mu dać potomka.

Dlatego Beatie postanowił... wykorzystać resztki swej kobiecości. Przerwał kurację hormonalną i zaszedł w ciążę dzięki nasieniu z banku spermy. Już wie, że urodzi dziewczynkę. Poród jest zapowiedziany na początek lipca.

"Jak to jest być ciężarnym facetem?" - pytają go teraz reporterzy. "To niesamowite" - odpowiada pan Beatie. "Mój brzuch rośnie, a w środku jest nowe życie, ale i tak jestem przekonany o tym, że jestem mężczyzną".

Mężczyzna czy pajac?

Dziennikarz "National Post" zapytał etyczkę Margaret Somerville: "Co by się stało, gdybym powiedział panu Beatie, że sztucznie zrobił z siebie mężczyznę, ale nie jest mężczyzną, tylko kobietą i to w ciąży? A to, że włożył strój klauna, nie zmieni tego, co ma pod bielizną?".

"To delikatna sprawa" - odpowiedziała etyczka. "Ale myślę, że właśnie igramy z ogniem".
Obrazek



źródło : http://www.dziennik.pl/swiat/article142 ... iecko.html

slawomir
Zaawansowany
Posty: 948
Rejestracja: 26.08.07, 20:21

Re: Ścinki

Postautor: slawomir » 27.03.08, 15:45

Cenię p.Majchrzaka za jego poglądy ale kompletnie się nie zgadzam z nim.
Jestem człowiekiem spełnionym.

Awatar użytkownika
Anula
Zaawansowany
Posty: 892
Rejestracja: 25.08.07, 13:20

Re: Ścinki

Postautor: Anula » 27.03.08, 18:38

Można się z nim nie zgadzać, ale faktem jest, że ma sporo racji.
...bo magia jest w nas...

Awatar użytkownika
Mia Wallace
Jej Eminencja Harpia :-)
Posty: 4317
Rejestracja: 25.08.07, 21:41

Re: Ścinki

Postautor: Mia Wallace » 27.03.08, 18:41

slawomir @ 27.03.08, 15:45 pisze:Cenię p.Majchrzaka za jego poglądy ale kompletnie się nie zgadzam z nim.


A w czym konkretnie się nie zgadzasz?

Kto pija,
temu mija.

slawomir
Zaawansowany
Posty: 948
Rejestracja: 26.08.07, 20:21

Re: Ścinki

Postautor: slawomir » 28.03.08, 11:36

Na przykład w ocenie Marka Kondrata
Jestem człowiekiem spełnionym.


Wróć do „Sielskie Poczęcie®”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości

cron